– Za mało strzelamy, więc nic dziwnego, że nie zdobywamy bramek. Brakowało nam Adriana Mierzejewskiego – mówił Maciej Sadlok po bezbramkowym remisie Polonii Warszawa z Górnikiem Zabrze.
Sadlok rozegrał w barwach Polonii dopiero drugi mecz, a pierwszy na swoim stadionie. Przez całą rundę jesienną grał w Ruchu Chorzów, choć de facto był już zawodnikiem Polonii. Z nim i Tomaszem Jodłowcem na środku defensywy Polonia jeszcze nie straciła gola, jednak po niedzielnym remisie to małe pocieszenie. Polonia miała wiosną gonić ligową czołówkę, a jedną okazję już zmarnowała.
– Byliśmy skoncentrowani w tyłach. Wiedzieliśmy, że jedna czy dwie długie piłki mogą nas zaskoczyć. Szkoda, że nic nie wpadło. Strzał Janusza Gancarczyka był naprawdę groźny. Żeby zdobyć gola trzeba uderzać na bramkę. Za dużo rozgrywaliśmy w polu karnym Górnika, gdzie rywali było bardzo dużo i było bardzo ciężko. Wpływ na naszą postawę miał brak Adriana Mierzejewskiego. Jest naszym kapitanem, kreuje grę. Ale nie ma co się usprawiedliwiać. Gramy na poziomie Ekstraklasy, mamy szeroką kadrę i musimy umieć wygrywać także w takich okolicznościach – powiedział obrońca Polonii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.