Tylko krok dzieli Macieja Skorżę od tego, że nie będzie już trenerem Legii Warszawa. Po przegranym meczu z Lechią Gdańsk dzwonił do niego właściciel klubu Mariusz Walter. Do zmiany szkoleniowca może dojść nawet dzisiaj. Decyzja może też zostać odroczona do finału Pucharu Polski z Lechem lub do zakończenia sezonu. Następcą zostanie ktoś z trójki: Paweł Janas, Henryk Kasperczak, Huub Stevens
Jeżeli przed finałem dojdzie do drastycznych decyzji to właśnie dzisiaj. We wtorek tuż po świętach działacze powinni spotkać się na rozmowę z dotychczasowym szkoleniowcem. – Raczej już się nie zobaczymy – powiedział Skorża do jednego z dziennikarzy zaraz po przegranym w fatalnym stylu meczu z Lechią.
– Przed rozpoczęciem sezonu to właśnie Skorżę określano mianem najlepszego transferu Legii, choć przecież z pompą sprowadzono aż sześciu piłkarzy z zagranicy. Sprawdził się jednak jeden. Trener zgadzał się na sprowadzanie graczy, których nigdy wcześniej nie widział. Niektórych nawet nie zdążył zaakceptować. Niektórzy przyszli na jego wniosek, a przecież taki Felix Ogbuke to kompletna pomyłka. Jeżeli nic się nie zmieni we wtorek to czekamy do 3 maja. Zdobycie Pucharu Polski odroczy decyzję właścicieli klubu.Warunkiem jest jednak zdobycie Pucharu i raptowna poprawa wyników w lidze. A zwłaszcza o to drugie łatwo nie będzie. Zresztą weryfikacja nadejdzie najdalej wraz z zakończeniem sezonu – powiedziała osoba związana z klubem z Warszawy.
Dlatego wszystko jest tutaj możliwe – wymiana Skorży od środy, zaraz po finale PP, po zakończeniu sezonu, ale w najmniej prawdopodobnym wariancie nawet i to, że trener zostanie. Prezes klubu Paweł Kosmala już wcześniej deklarował, że zmiana trenera przed końcem sezonu nie jest przewidywana. W przeszłości tak jednak często bywało, że deklaracje następowały, a chwilę później bywało „pozamiatane”. Kiedy w ubiegłym roku prezes Walter wydzwonił we wracającym do stolicy autokarze Jana Urbana oznaczało to koniec przygody tego szkoleniowca z Łazienkowską. A przecież Urban miał znacznie bardziej przyzwoite wyniki. Legia pod wodzą Skorży jest najgorszym zespołem ekstraklasy w rundzie wiosennej. Z ostatnich sześciu meczów aż pięć przegrała, a jedyny punkt za remis z Zagłębiem Lubin (prowadzonym zresztą obecnie przez Urbana) został wywalczony na swoim stadionie cudem, w ostatnich sekundach.
Już przed pierwszym półfinałowym meczem PP w Gdańsku trener Skorża miał postawione ultimatum – musiał wygrać tamto spotkanie. I Skorża wygrał, choć już w blokach czaił się Henryk Kasperczak. Taka sama roszada nastąpiła swego czasu w Wiśle Kraków – tam nie przyniosła niczego pozytywnego. Kasperczak nie zdobył mistrzostwa i po słabym początku kolejnego sezonu też został zwolniony. Drugi wariant, najbardziej w tej chwili aktualny to Paweł Janas, kandydat dyżurny, choć w Legii od lat niespełniony (ale wciąż pamięta się, że to trener z największymi sukcesami w historii klubu, który wprowadzał drużynę do Ligi Mistrzów, dwa razy był mistrzem i dwukrotnie sięgnął po Puchar – tyle, że w latach 90.). Na jego niekorzyść działa niedawna działalność w sąsiedniej Polonii, w której średnio radził sobie jako dyrektor sportowy, a całkowicie zawalił sprawę jako szkoleniowiec. Poza tym przychodząc teraz do Legii właściwie zwalniałby także i syna, bo przecież Skorża (zresztą były asystent Janasa w kadrze) za asystenta ma Rafała Janasa. Najciekawsza kandydatura to z pewnością Huub Stevens. Działacze Legii z Holendrem jeszcze się nie skontaktowali, ale byliby zainteresowani. Tylko, że w tym przypadku to już na pewno od nowego sezonu. Z ciekawości dzwonił do niego natomiast jego były zawodnik Tomasz Hajto i były szkoleniowiec m.in. Schalke Gelsenkirchen (przed laty w tej roli wyeliminował Legię) wyraził zainteresowanie ewentualnym zadaniem.
Legia w finale PP zagra z Lechem 3 maja w Bydgoszczy i jest to naprawdę ostatnia okazja na uratowanie beznadziejnego sezonu. Gdyby nawet jakimś cudem w lidze awansowała do czołowej trójki to i tak wyłącznie na skutek zbiegu okoliczności. Dotychczasowy ligowy bilans dla takiego klubu jak Legia – 10 zwycięstw, dwa remisy i aż 11 porażek (do tego ujemny bilans bramkowy) – jest już bowiem kompromitujący. A przecież Legię czekają m.in. wyjazdy do Białegostoku i Zabrza, czy mecz u siebie z prowadzącą w tabeli i mogącą właśnie w stolicy zapewnić sobie mistrzostwo Wisłą. W jedynym po wojnie sezonie, w którym (1991/92) Legia broniła się przed spadkiem poniosła 12 porażek. 13 miała do tej pory dwa razy w 95-letniej historii. Istnieje spora możliwość, że teraz będzie nawet gorzej. Do tego wszystkiego Legię w tabeli wyprzedziła Polonia, a rywalizacja na rynku lokalnym jest także istotna.
Skorża ma wszystko to co lubią właściciele klubu, a zwłaszcza prezes Walter. Jest młody, inteligentny, przystojny, bardzo poprawnie buduje zdania. Miał dające nadzieję spore sukcesy. Do tego dobrze wypada w telewizorze. Ale wszystko ma swoje granice. Jak twierdzą byli zawodnicy tego klubu na Legię jest za kulturalny. Tu trzeba kogoś, kto potrafiłby tym wszystkim wstrząsnąć. Skorży na to nie stać. Ale, cud jeszcze może się zdarzyć.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.