Sir Alex Ferguson nie poznał się na talencie Paula Pogby, co będzie mu wypominane do końca życia. Czy to samo ryzykuje Jose Mourinho w przypadku Mohameda Salaha?
TOMASZ LIPIŃSKI
Portugalczyk milczy, bo jak to on ma w zwyczaju, publicznie do błędu nigdy się nie przyzna, angielscy dziennikarze żałują lub żartują z menedżera Chelsea, a Włosi się cieszą. Mają nową gwiazdę, która rozjaśniła całe rozgrywki. Gwiazdę młodą, tanią, która jeszcze nie zaświeciła pełnym blaskiem. Niespodziewanie i dopiero co odkrytą i dlatego też podziwianą najbardziej. Na dokładkę i w promocji
Przy otwartym zimowym okienku transferowym o Salahu mówiło się we Włoszech dużo i chętnie. Najpoważniejsze przymiarki czyniła Roma. Ostatecznie obeszła się smakiem, choć nie wiadomo, czy z własnej, czy z Chelsea winy. Dziś Rudi Garcia zapewnia, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo z Iworyjczyka Seydou Doumbii i Kolumbijczyka Victora Ibarbo będzie miał jeszcze więcej pożytku niż Fiorentina z Salaha. Wydaje się jednak, że więcej w tej sprawie od trenera Romy mieli do powiedzenia działacze The Blues, którzy akurat dopinali transfer Juana Cuadrado. Czas gonił, okienko się domykało, więc do 33 milionów euro dołożyli w promocji Egipcjanina (wypożyczonego na 18 miesięcy). I tak interes został ubity. Pięć tygodni później: bilans Cuadrado to pięć, specjalnie niezauważonych występów i zero goli, zaś Salah fruwa, a dzięki jego sześciu golom w siedmiu meczach fruwa cała Fiorentina.
(…)
Cały artykuł w najnowszym numerze tygodnika „Piłka Nożna”! Już w kioskach!