Sampdoria Genua drugi raz w tym sezonie wygrała Derby della Lanterna. W meczu o prymat w Ligurii nieźle spisał się Karol Linetty.
Karol Linetty po raz pierwszy od sześciu kolejek rozegrał pełne spotkanie.
Sytuacja w klubach z Genui ostatnio regularnie się zmienia. Na przełomie grudnia i stycznia Sampdoria nie potrafiła wygrać siedmiu kolejnych spotkań. W siedmiu następnych za to ani razu nie przegrała. W tym czasie dźwignęła się z dolnych rejonów tabeli Serie A i wyprzedziła Genoę. Jej lokalny rywal miał z kolei dobry początek sezonu, ale z ostatnich trzynastu gier wygrał tylko jedną.
To zatem Sampdoria była faworytem mającego kapitalną oprawę meczu. Już w 9. minucie mogła prowadzić, ale Luis Muriel nieznacznie chybił po podaniu Karola Linettego. W odpowiedzi Giovanni Simeone wyszedł sam na sam z Emiliano Viviano, ale trafił wprost w niego. Dosłownie kilkadziesiąt sekund później sytuacja się powtórzyła, ale idealną okazję na dobitkę miał Mauricio Pinilla. Viviano obronił jednak również strzał Chilijczyka.
Do końca pierwszej połowy takich emocji już nie mieliśmy. Zaraz po przerwie za to Muriel zszedł z prawej strony do środka boiska i kropnął lewą nogą. Piłka po efektownym strzale odbiła się od poprzeczki. W tej fazie meczu to jednak gracze Genoy zdawali się przeważać. Na nic im się to zdało, bo w 71. minucie Muriel wbiegł w pole karne i precyzyjnym uderzeniem dał Sampdorii prowadzenie.
Ostatecznie po trafieniu Kolumbijczyka Sampdoria po raz 41. wygrała Derby della Lanterna i awansowała na dziewiąte miejsce w tabeli. Genoa jest dopiero 15., ale ma dużą przewagę nad strefą spadkową.
Poprawny mecz w barwach zwycięzców rozegrał Karol Linetty, który miał dużo pracy w środku pola. Bartosz Bereszyński obejrzał spotkanie w roli rezerwowego.