Przyszłość Sampdorii stoi pod znakiem zapytania. Zasłużony klub ma duże problemy finansowe i mało czasu, by się z nich wykaraskać.
Kontrakt Bereszyńskiego z Sampdorią obowiązuje do 2025 roku. (fot. Reuters)
W błędzie byli ci, którzy sądzili, że największym kłopotem ekipy z Genui jest forma sportowa. Po rozegraniu 20 ligowych meczów podopieczni Dejana Stankovicia zajmują przedostatnie miejsce w tabeli Serie A. Z 9 punktami na koncie do bezpiecznej strefy tracą 9. Jak się jednak okazuje, na ten moment nie wiadomo nawet, czy będą mieli szansę to odrobić.
Dziennikarze „La Gazzetta dello Sport” szeroko opisali problemy finansowe Sampdorii. Jej dług wynosi 11 milionów euro i jest efektem niewypłaconych pensji piłkarzy. Ci nie otrzymali pieniędzy w żadnym z ostatnich trzech miesięcy 2022 roku.
Jeśli klub nie ureguluje płatności do 16 lutego, może zostać ukarany odjęciem punktów. Jeśli nie uzbiera 35-50 milionów euro – chociażby dzięki pożyczkom bankowym – zbankrutuje i nie dokończy bieżącego sezonu.
Jednym z zawodników czekających na należne mu pieniądze jest Bartosz Bereszyński. Obecnie Polak przebywa na wypożyczeniu do Napoli, ale co będzie dalej? Jego kontrakt z Sampdorią obowiązuje do 2025 roku.