Grzegorz Sandomierski będzie przez najbliższy rok bronić barw Jagiellonii Białystok. Bramkarz Racingu Genk został wypożyczony do swojego byłego klubu i jak sam wyznał, była to dla niego najlepsza, ale także jedyna opcja.
– Tak naprawdę nie miałem żadnego wyboru. Z przepisów wynika, że w jednym sezonie zawodnik może zagrać tylko w dwóch klubach. Najpierw wystąpiłem w Jagiellonii, potem w Genku, więc jedynym wyjściem był powrót do Białegostoku zdradził Sandomierski.
– W Genku nie miałem żadnych szans na grę, dalej siedziałbym na ławce. Cieszę się, że wszystko szybko poszło, bo teraz mogę skupić się na piłce. Jestem wdzięczny klubowi, że wyciągnął mnie z nieciekawej sytuacji. A do Białegostoku wracam z uśmiechem na twarzy, bo to moje ukochane miasto – kontynuował polski bramkarz.
– Na dobrą sprawę nie dostałem żadnej szansy, by się zaprezentować. Chyba więc ciężko powiedzieć, czy mi się w Belgii udało, czy nie. Nie wyciągałbym jeszcze wniosków i nie przekreślał Sandomierskiego. Za pół roku wrócę do Belgii jeszcze silniejszy – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.