Przez pół roku w KRC Genk Grzegorz Sandomierski nie wywalczył miejsca w pierwszym składzie. Dlatego wrócił do Jagiellonii Białystok, w której chce odzyskać formę.
– Szczerze mówiąc czuję się jakby nie było mnie tutaj przez tydzień a nie pięć miesięcy. W drużynie panuje znakomita atmosfera, jest wielu doskonałych piłkarzy widać bardzo duża chęć do tego, żeby pokazać się nowemu trenerowi, bo wiadomo każdy chce wywalczyć miejsce w składzie. To się przekłada na treningach, na walkę w meczach sparingowych – przyznał Sandomierski.
Chociaż w Genk młody Polak nie otrzymywał szans na grę, to nie traktuje tego czasu jako straconego. – Czułem po sobie, że mimo tego, że nie dostawałem szans i nie grałem, to jednak postępy są widoczne i na pewno te pół roku w Belgii nie było stracone. Starałem się ten czas jak najlepiej wykorzystać i robić swoje. Wiem, że stać mnie na to by grać na wysokim poziomie i wierzę w siebie – zakończył bramkarz, który do końca sezonu jest wypożyczony do Jagiellonii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.