Santos FC nie zamierza składać broni w walce o zawieszenie Neymara. Były klub obecnego napastnika Barcelony chce, by piłkarz nie mógł występować przez pół roku.
Włodarze Santosu twierdzą, że przy transferze Neymara do Barcelony były nieprawidłowości (foto: Łukasz Skwiot)
Już w 2013 roku transfer ówczesnego gracza Santosu do zespołu Dumy Katalonii budził kontrowersje. Chodziło oczywiście o pieniądze. Rozbieżność między sumą, jaką deklarowały kluby, a tą, za jaką faktycznie Blaugrana kupiła Neymara, wyniosła około 40 milionów euro.
Teraz ośmiokrotny mistrz Brazylii oskarża 23-latka o złamanie przepisów antykorupcyjnych FIFA. Santos chce, by napastnik został na pół roku zawieszony w prawach zawodnika. Oznaczałoby to, że Neymar mógłby jedynie trenować.
Klub z Brazylii twierdzi, że Neymar naruszył jeden z punktów Regulaminu Dyscyplinarnego FIFA. Chodzi o złą wolę przy przeprowadzaniu transferu oraz o niezastosowanie się do regulaminu transferowego.
Tymczasem piłkarz deklaruje, że jest w posiadaniu listu od prezydenta Santosu, w którym ten zezwolił mu na rozpoczęcie rozmów z Barceloną. Kataloński klub także utrzymuje, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nie zmienia to jednak faktu, że Brazylijczycy chcą ukarania również FCB.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.