W sobotę lider T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław, przyjedzie do Bełchatowa. Teoretycznie nie powinien mieć kłopotów z odniesieniem zwycięstwa, a przynajmniej z uniknięciem porażki. Śląsk dysponuje silną obroną, z kolei PGE GKS, nie licząc kuriozalnego meczu z Podbeskidziem, w pozostałych ośmiu zdobył tylko dwie bramki. W dodatku zespół gospodarzy świetnie zna obecny trener Śląska – Orest Lenczyk, który cztery lata temu doprowadził klub do wicemistrzostwa Polski. – Tyle że w naszych szeregach jest już niewielu ludzi pamiętających tamten sukces – mówi dla naszego portalu Łukasz Sapela, kapitan Bełchatowa. – Co więcej, to po stronie rywali są dzisiaj starzy bełchatowiacy: Mateusz Cetnarski, który przyszedł już po tamtym sukcesie, Darek Pietrasiak i oczywiście trener Lenczyk. A mimo to nie położymy się przed liderem. Remisu w ciemno nie biorę, bo remis to jest już przed meczem. Liczę za to na Dawida Nowaka, który powinien być już w pełnej dyspozycji. Poza tym chcemy zrewanżować się rywalom za wiosenną czapę, czyli 4:2 we Wrocławiu. (much)
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.