Marcin Sasal zaledwie od kilkunastu dni pełni funkcję szkoleniowca Podbeskidzia Bielsko-Biała. Słabiutko spisujący się zespół po zmianie za sterami od razu zagrał z charakterem, dzięki czemu wygrał w Lubinie.
– Nie jestem już świeżakiem, więc dobrze wiem, jak wygląda zespół, gdy nie idzie i jak to naprawić – mówi na łamach Przeglądu Sportowego Sasal. – Ważne jest zachowanie nowego trenera. Musi od razu pokazać zawodnikom, że wie, co zamierza zrobić. I tak było: wszedłem do szatni i natychmiast zakomunikowałem: ty grasz, ty nie grasz. Taktyka wygląda tak i tak, a Zagłębie gra tak i tak. Zadziałało – tłumaczy.
– Przez lata pracy nauczyłem się jednej ważnej rzeczy. W szatni do piłkarzy mówi się z podniesioną głową, nie można wejść, rozglądać się i coś ściemniać, bo to jest źle odbierane. Musi być krótko i konkretnie, co będziemy robić i czego wymagam. To nie jest klub dyskusyjny, każdy ma zadania do wykonania i ma się dostosować. (…)Mamy pięć meczów do końca rundy i nie możemy sobie pozwolić na pomyłkę. Powiedziałem piłkarzom, że nie jest ważne, czy przyjedzie tu Lech Poznań, Wisła Kraków, Legia Warszawa czy Polonia Warszawa, w każdym meczu możemy wygrać. Z Polonią na razie jest 0:0 i wszystko jest możliwe. Teraz każdy mecz jest o życie – przyznaje wprost Sasal.
Podbeskidzie podejmie w sobotę Polonię Warszawa. Początek meczu o godzinie 13:30.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.