– Muszę pochwalić chłopaków za to, że walczyli do końca – po przegranym 2:3 meczu z Lechem Poznań powiedział trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, Marcin Sasal. Spotkanie, które rozegrano w poniedziałek zakończyło 13. kolejkę T-Mobile Ekstraklasy.
– Wszyscy nas chwalą, mówiąc że nasza gra wygląda coraz lepiej, dłużej utrzymujemy się przy piłce, itd. Wszystko dobrze, ale tych upragnionych punktów nadal nie ma. Moi zawodnicy zostawili na boisku sporo zdrowia. Przegraliśmy, ale to nie wstyd przegrać z Lechem Poznań w takim stylu – stwierdził Sasal.
– Mamy w tym roku jeszcze dwa mecze i na pewno ta przegrana nas nie załamie. Będziemy dążyć do zwycięstw w pozostałych spotkaniach. Ja dalej widzę sens pracy, którą wykonywaliśmy przez ostatnie trzy tygodnie – zapewniał trener Podbeskidzia.
– Na pewno musimy coś zmienić w grze obronnej i przeanalizować dlaczego straciliśmy aż trzy bramki. Przy pierwszym golu dla przeciwnika zrobiliśmy błędy w kryciu przy stałym fragmencie gry. Później przyszło nam grać w dziesiątkę, ale radziliśmy sobie przyzwoicie w osłabieniu. Zmiany też były udane, w szczególności wejście Kamila Adamka. W końcówce zabrakło nam czasu na zdobycie choćby punktu – kontynuował.
– Zawodnicy Lecha są doświadczeni i wiedzieli, jak urwać cenne sekundy. Szkoda, że nie mieliśmy wsparcia kibiców u siebie. Walczymy o ekstraklasę i czujemy się w tej batalii osamotnieni – podkreślił opiekun „Górali”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.