Aż sześć goli padło w rywalizacji Jagielloni Białystok z Piastem Gliwice. Nie wyłoniło to jednak zwycięzcy potyczki – każda ze stron trafiła po trzy razy.
Waldemar Fornalik nie może zadowolony z przebiegu drugiej połowy. (fot. Irek Dorażański)
Poprzednie dwa mecze obu ekip kończyły się zwycięstwami gości 1:0. W Gliwicach wygrała Jaga. W Białymstoku lepsi byli piłkarze Waldemara Fornalika. Ci drudzy chcieli dziś rzecz jasna kontynuować schemat.
W pierwszej połowie zrobili wiele, by kolejny triumf przyjezdnych stał się faktem. Najwięcej dał z siebie Arkadiusz Pyrka. W 22. minucie 19-latek zaprezentował efektowny rajd, po którym trafił do siatki. Potem wywalczył natomiast rzut karny, który w 41. minucie na gola zamienił Damian Kądzior. 0:1 nie było, ale goście prowadzili – schemat obowiązywał.
Po przerwie głos zabrali jednak gospodarze. „Najgłośniejszy” był Michał Żyro. Tym razem to on uzyskał jedenastkę, którą wykorzystał Fedor Cernych. Następnie atakujący białostoczan podał do Jesusa Imaza, a ten doprowadził do wyrównania.
Kolejne słowo należało do gliwiczan, a konkretnie do Michała Chrapka. W 83. minucie pomocnik Piasta pokonał golkipera rywali. Ostatnim, który trafił był jednak Bartosz Bida. To dzięki jego strzałowi grająca w dziesiątkę Jaga (czerwona kartka Błażeja Augustyna) wywalczyła remis.
Ten oznacza, iż schemat już nie funkcjonuje. Tym razem spotkania Jagiellonii Białystok z Piastem Gliwice nie wygrali goście.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.