W Manchesterze United deficytów jest w tym sezonie tak wiele, że łatwo przegapić zawodnika, który stara się nie tylko trzymać wysokich standardów, ale również je wyznaczać. Czy od niego zacznie się odbudowa klubu z Old Trafford?
MICHAŁ ZACHODNY
(…)
Uwielbienie zdobywa jednak coraz mocniej inny zawodnik: Scott McTominay. Byłaby to kapitalna historia, bo chodzi o chłopaka, który w klubie jest od szóstego roku życia, a jego talent rozpoznał i doceniał Ferguson, namawiając na reprezentowanie Szkocji. A do tego były trudne chwile w jego rozwoju, gdy w juniorach występował rzadko, bo był za mały, by sobie radzić. Dopiero w wieku 18 lat zaczął rosnąć i wyciągnął na ponad 190 centymetrów wzrostu, a misją trenerów stało się opakowanie tego talentu mięśniami, by realia Premier League go nie przytłoczyły. Jak wielkie znaczenie McTominay ma dla klubu pokazuje traktowanie go przez szefostwo: odkąd zadebiutował, zdążył podpisać już dwukrotnie przedłużenie umowy.
Finezja, technika, naturalność – te atrybuty przypisywano mu, gdy w juniorskich drużynach grał jako rozgrywający ustawiony za napastnikiem. Jednak z czasem do głosu zaczęły dochodzić inne cechy: siła, wytrzymałość, umiejętność organizowania gry i rozumienie taktyki. Dlatego w procesie rozwoju stał się bardziej ósemką, niż dziesiątką. Odbyło się to z korzyścią dla niego, w końcu klubowy kolega McTominaya, Juan Mata przyznał w ubiegłym tygodniu na łamach „The Athletic”, że nie ma we współczesnym futbolu już miejsca dla klasycznych rozgrywających.
– Chcę, by moja drużyna była najciężej pracującą w lidze – mówił Ole Gunnar Solskjaer po porażce z Evertonem w kwietniu. Wtedy Szkot pojawił się na boisku po przerwie, ale rozbitym kolegom nie pomógł. Sam do szatni schodził ze łzami w oczach, odmawiając wywiadu nawet klubowej telewizji. – Przecież równie ciężko pracowaliśmy za czasów Sir Aleksa, tak było zawsze, dotyczyło to Giggsa, Becksa, Neville’a, Denisa Irwina i każdego innego zawodnika – narzekał Solskjaer.
Natychmiast stało się oczywiste, że to, czego wymaga trener posiada ten konkretny zawodnik. A w United wierzą, że poza sercem i płucami jest tego jeszcze więcej. – Michael Carrick jest dla mnie najlepszym przykładem – powiedział McTominay w rozmowie z klubowymi mediami United. – On był wszędzie i osiągnął wszystko, a do tego grając na pozycji numer sześć, jak również numer osiem. Na nim mogę modelować swoją karierę. Przy wielu różnych wariantach, które trenerzy stosują w trakcie meczów, trzeba dostosowywać się do różnych ról. Chcę na tym wszystkim zbudować swoją pozycję, przekraczać kolejne bariery i oczywiście uczyć się jak najwięcej od trenerów – dodawał. Jednym z nich w sztabie Solskjaera jest oczywiście Carrick.
(…)
CAŁY TEKST MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (43/2019) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.