Przejdź do treści
Sean Dyche i jego Burnley

Ligi w Europie Premier League

Sean Dyche i jego Burnley

Może tego sezonu nie uda się dograć, może zostanie zaakceptowana tabela Premier League w obecnym kształcie, może będzie trzeba poczekać na kopnięcie piłki jeszcze kilka miesięcy. Zresztą pewnie za grą Burnley Seana Dyche’a mało kto tęskni, ale to ostatni trener wyróżniony nagrodą dla najlepszego menedżera miesiąca. Porozmawiajmy więc o zaletach brzydkiego futbolu.

MICHAŁ ZACHODNY


Wychodzi na to, że Sean Dyche znowu to zrobił. Niepokonani w ostatnich siedmiu kolejkach, ze zwycięstwami nad Leicester City i Manchesterem United, pewni utrzymania w Premier League. Od drugiej połowy stycznia Burnley punktowało jak klub walczący o europejskie puchary.

Wątpliwości w kontekście tego zespołu pojawiały się zawsze. Bo przecież tak ciężko ogląda się ich mecze, bo pomysł na grę Dyche’a jest zbyt prosty, bo znów nie dokonali żadnych imponujących transferów, bo już dwie kontuzje oznaczają kryzys w wąskim składzie. A gdy spotkanie nie układa się według ich planu, to aż bije po oczach, że nie przystają do towarzystwa w Premier League.

Dyche również nie jest osobą, która walczy o sympatię neutralnych widzów. – My wcale nie gramy na czas. Mogę zresztą wziąć zegarek i sprawdzić, ile nam zajmuje wykonanie autu bramkowego, a jak długo inne drużyny wyprowadzają piłkę spod własnej bramki – kpił po zarzutach Deana Smitha z Aston Villi, gdy Burnley zremisowało z beniaminkiem (2:2). – Chciałbym, by mój zespół co mecz wykonywał 600 podań i zawsze wygrywał, ale nie jest to takie proste – odpowiadał sarkastycznie na komentarze Davida Luiza, który przed rokiem zarzucał jego drużynie zbyt defensywną grę. – Bardziej uznani menedżerowie mówili mi, żebym przestał się wypowiadać w temacie nurkowania, bo szkodzi to mojej karierze – zaznaczał w listopadzie. – Sorry, nie mój problem – dodawał.

Statystyki, które określają Burnley również mogą współczesnemu odbiorcy futbolu przeszkadzać. Konsument chce piłki ofensywnej, strzałów i goli, dryblingów oraz sztuczek, wymian podań po murawie, a nie walki w powietrzu. Tymczasem drużyna Dyche’a konsekwentnie muruje. W Anglii gorsze posiadanie piłki ma tylko Newcastle United, którego kibice zgrzytają zębami na styl zespołu, choć pewnie da im on utrzymanie. W pięciu czołowych ligach europejskich niższą dokładność notuje jedynie Getafe, a tylko Union Berlin oraz Athletic Bilbao częściej wygrywają w pojedynkach o górne piłki. W klasyfikacji prób dryblingów nikt nie podejmuje ich rzadziej od Burnley – średnio siedem na mecz, to przecież wynik niemal równy indywidualnemu dorobkowi Neymara czy Lionela Messiego.

Gdyby jednak ktoś szukał w Burnley elementów prawdziwej sztuki piłkarskiej, to również mógłby przekonać się w tym sezonie patrząc na grę 20-letniego skrzydłowego, Dwighta McNeila, albo umiejętność strzału głową Chrisa Wooda, docenić pracę drugiej wieży z ataku, Ashleya Barnesa. Ashley Westwood potrafi dograć im piłkę z wielką precyzją, co również nie umknie bardziej wprawnemu obserwatorowi. A liczba zablokowanych strzałów – kiedyś statystyka używana jako wyznacznik poświęcenia piłkarzy Dyche’a – nadal jest wysoka, lecz już nie najwyższa w lidze.

Mimo tego, gdyby w Premier League istniała grupa specjalna dbająca o wizerunek rozgrywek na bazie tego, co obserwuje się na boiskach, Burnley pewnie byłoby często przywoływane na karne spotkania. Co prawda w ich meczach wcale nie pada najmniej goli, ale ogląda się to ciężko. Trzeba naprawdę być kibicem tego zespołu, by bez przymusu i przy szerokiej ofercie rozgrywek piłkarskich w jednej z kilkunastu stacji w zwykłe sobotnie popołudnie, wybrać mecz właśnie tej drużyny.

Nie to, że Dyche się przejmuje. Rok temu zaznaczał, że z jego budżetem płacowym osiągnięcie 40 punktów w Premier League to wielka sztuka. Patrząc na rankingi finansowe Burnley jest trzecią najbardziej efektywną drużyną z dolnej części klasyfikacji w Anglii: wyprzedza ich tylko rewelacja obecnego sezonu (Sheffield United), jak i dwóch ostatnich rozgrywek (Wolverhampton Wanderers). Jednak w przypadku beniaminka należy wciąż zastanawiać się, czy Chris Wilder ze swoją ekipą będzie w stanie utrzymywać takie wyniki w kolejnym sezonie, już bez możliwości skorzystania z elementu zaskoczenia. Z kolei Wolverhampton ma ułatwienie pod postacią umocowań w szerokim świecie piłkarskich agentów, ściągając piłkarzy ponad (i tak podnoszący się) status klubu, dodatkowo zachowując raczej wąską kadrę. W Burnley wydatki na pensje przekraczają te wymienionych zespołów (w planach na sezon 2019-20 były to niemal 42 miliony funtów), ale wciąż są niemal ośmiokrotnie niższe od ścisłej czołówki. Wreszcie jakaś liczba, która robi wrażenie.

Dyche to zresztą ujmująca postać, którą często się na siłę przerysowuje, a on sam zresztą wspominał kiedyś, że odbiera się go jako dinozaura. Tymczasem jeszcze jako junior miał świetnego nauczyciela, który może nie wpłynął na jego karierę piłkarską, lecz zdecydowanie ukształtował sposób myślenia o futbolu. Może nie w kwestii stylu – wszakże Brian Clough zasłynął powiedzeniem, że „gdyby Bóg chciał, by grano piłką w powietrzu, to zasiałby trawę w chmurach” – ale ogólnie jak najbardziej.

– Nauczył mnie, jaką wartość ma prostota. Nie ma potrzeby specjalnie niczego komplikować. Nigdy mi się u niego w Nottingham Forest nie powiodło, ale spędziłem tam trzy lata, często go widywałem i każdy w drużynie znał swoją rolę, bo on miał proste zasady. Futbol jest obecnie dużo większym biznesem, bardziej skomplikowanym pod kilkoma względami, ale wciąż trzeba utrzymywać jego prostotę – podkreślał w rozmowie z „Guardianem”.

Swój styl zarządzania ludźmi określa jako brutalny, lubi mówić ludziom prosto w twarz to, o czym sobie myśli. W Anglii o takim stylu sprawowania władzy w sporcie mówi się „FIFO” – co w tłumaczeniu oznacza „wpasuj się, lub wynoś się”, choć w oryginale brzmi znacznie ostrzej: „fit in or fuck off”. To stara szkoła, której wyznawcą był nie tylko Clough, ale też Howard Wilkinson, który z Leeds United zdobył ostatni w historii tytuł mistrzowski przed erą Premier League. 

To również wiele tłumaczy. Dyche potrafi wzorem szkoleniowców starszej daty przyczepić się do tego, jak ostrzyżeni są jego piłkarze i zwrócić im uwagę, że już najwyższa pora na wizytę u fryzjera. Od początku swojej pracy jasno ustala priorytety, których się trzyma. 

– Ich podejście jest wszystkim. W trudnym momencie poprzedniego sezonu powiedziałem piłkarzom: zanim zaczniemy mówić o taktyce i wszystkim innym, czas wrócić do tego, że dajecie z siebie wszystko. To staroświeckie, ale mentalność niezwyciężonych jest niezbędna. Na niej stawiasz kolejne warstwy: taktykę, ustawienie, jakość, organizację… Ale wymaga to kolektywnej ciężkiej pracy – tłumaczył. 

Jego piłkarze mówią, że jest on najczęściej dogryzającym im trenerem, choć wyróżnia się także tym, jak zaciekle broni ich w mediach. To przeciwieństwo było doskonale widoczne po remisie Burnley z Tottenhamem jeszcze przed wymuszoną przerwą w rozgrywkach. Gdy Dyche wyszedł do przedstawicieli mediów, to bronił Chrisa Wooda po kontrowersyjnej decyzji o nieuznanym golu, gdy jego napastnik mógł wykorzystać wejście rywala i wymusić rzut karny. Przed nim na sali konferencyjnej zjawił się Jose Mourinho, który zdecydowanie skrytykował Tanguya Ndombele. Owszem, wściekanie się na decyzję sędziego, a ocena indywidualna to dwie różne kwestie, lecz przekaz i sam sposób wyrażania swoich opinii był mocno kontrastujący. – Gdy Clough mówił ci, że zagrałeś dobrze, to rosłeś tak, że nie mogłeś się zmieścić w drzwiach. Gdy jednak krytykował cię za słaby występ, to chciałeś zapaść się pod ziemię – wspominał Dyche działania tego szkoleniowca przy zaznaczeniu, że zawsze odbywało się to w czterech ścianach piłkarskiej szatni.

Zresztą wymuszanie fauli to jeden z tematów, który w pomeczowych wystąpieniach Dyche’a wraca bardzo często. Po porażce 1:2 z Arsenalem na początku sezonu mocno zarzucał to przeciwnikom i, jak to ma w zwyczaju, starał się tłumaczyć szerszym kontekstem. – Nie rozumiem, dlaczego zostało to wdrożone w naszą grę. Nie mam pojęcia. Futbol odzwierciedla społeczeństwo na wiele różnych sposobów. A więc jest to ironiczne, gdy to mnie krytykują za różne rzeczy ci sami eksperci, którzy widzą, jak piłkarze oszukują na boisku – mówił w SkySports.

Po wspomnianym spotkaniu mówił również, że „futbol jest w opłakanym stanie” właśnie przez symulowanie fauli i kontuzji. – Na spotkaniu w Premier League przed sezonem powiedziano nam, że za oszustwo jest w najgorszym wypadku żółta kartka. Czy znacie inny taki sport, który wręcz zachęca do naciągania i oszukiwania raz w meczu? Rozwiązanie jest bardzo proste: trzeba takich zawodników zawieszać – mówił wściekły.

Człowiek zasad nieskomplikowanych, ale też takich, które we współczesnym świecie sportu coraz rzadziej mają rację bytu. Kilka miesięcy temu najstarszy w Premier League menedżer, Roy Hodgson, tłumaczył, że z nowym pokoleniem piłkarzy nie ma o czym rozmawiać poza futbolem, że oni po prostu myślą w zupełnie inny sposób. Podejście Dyche’a jest podobne, choć jest on bardziej otwartym umysłem w tamtejszym środowisku, niż wielu byłoby gotowych przyznać – w „Guardianie” zdradził, że nie miałby problemów z piłkarzem-gejem w swojej szatni. 48-latek opinie na trudne tematy posiada jasno określone, nie jest zamknięty, lecz też po prostu pewnych spraw unika.

W warunkach, które tworzy w swojej drużynie zdecydowanie łatwiej i o utożsamianie się z miejscem pracy, jak i nawiązaniem mocniejszych relacji w szatni. Jak inaczej odbierać jego skład, w którym obcokrajowcy rozegrali mniej minut niż 24 procent? To niższy wynik, niż w przypadku Sheffield United (30%), ponad dwa razy mniej niż ligowa średnia (59,5%) i daleko, daleko w tyle za liderami z Wolverhampton (86,6%) oraz Arsenalem (80,5%). Może dlatego zwłaszcza ten drugi klub najczęściej spotyka się z krytyką Dyche’a, jako budowany na zupełnie odmiennych podstawach.

Nie to, że kibice Arsenalu chcieliby mieć więcej wspólnego z Burnley. A może nawet jeśli chcieliby, to nigdy tego nie przyznają, bo zawsze odrzuca ich efekt końcowy, czyli to, co oglądamy na boisku. Jednak podstawy, które wdraża Dyche są absolutnie kluczowe do tego, by każdy zespół zdrowo funkcjonował. Czy przy jego sposobie zarządzania zdarzyłoby się, że kapitan przy zejściu z boiska ironicznie reaguje na gwizdy kibiców? Czy u niego dopuszczalne byłoby tak długo, by jeden z młodszych zawodników regularnie spóźniał się na zajęcia, jak to w Arsenalu miał w zwyczaju Ainsley Maitland-Niles, zanim Mikel Arteta go ukarał?

Na okoliczność świętowania siódmej rocznicy pracy w Burnley Dyche wypowiadał się we wrześniu, jak bardzo jego postrzeganie tej roli się zmieniło, jak on sam się zmienił. – Z sezonu na sezon dojrzewałem, inaczej spoglądałem na pewne aspekty, starałem się szukać innej perspektywy – mówił w jednej rozmowie. – Wiele lat temu zastanawiałem się, czy jeszcze ktokolwiek dostrzega, gdzie udało nam się Burnley doprowadzić? Teraz już nie jestem tak czuły na tym punkcie. Wszyscy pracownicy, piłkarze, ludzie w zarządzie wiedzą, co robimy i myślę, że kibice również – podsumowywał. 


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (NR 13/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 4/2026

Nr 4/2026

Ligi w Europie Premier League

Oficjalnie: Adama Traore nowym zawodnikiem West Hamu!

Klub ze wschodniej części Londynu oficjalnie potwierdził pozyskanie Hiszpana z Fulham na zasadzie transferu definitywnego.

Birmingham, England, 28th September 2025. Adama Traore of Fulham during the Aston Villa vs Fulham Premier League match at Villa Park, Birmingham. Picture credit should read: James Baylis / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_133_JB_AST_FUL SPI-4172-0132
2025.09.27 Birmingham
pilka nozna , liga angielska
Aston Villa - Fulham FC
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno

W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.

London, England, 30th December 2025. Cole Palmer of Chelsea during the Chelsea vs AFC Bournemouth Premier League match at Stamford Bridge, London. Picture credit should read: Paul Terry / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_093_PT_Chelsea_Bournemouth SPI-4402-0093
2025.12.30 Londyn
pilka nozna , Liga Angielska
Chelsea Londyn - AFC Bournemouth
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Harry Maguire łączony z gigantem Premier League! To będzie hit okienka

To byłaby transferowa bomba wewnątrz Premier League! Harry Maguire może opuścić Manchester United, ale pozostać w angielskiej ekstraklasie.

Manchester United, ManU FC v Aston Villa FC Manchester United defender Harry Maguire 5 applauds the fans after the Manchester United FC v Aston Villa FC English Premier League match at Old Trafford, Manchester, England, United Kingdom on 25 May 2025 Credit: Phil Duncan/Every Second Media Editorial use only. All images are copyright Every Second Media Limited. No images may be reproduced without prior permission. All rights reserved. Premier League and Football League images are subject to licensing agreements with Football DataCo Limited. see https://www.football-dataco.com Copyright: xIMAGO/EveryxSecondxMediax ESM-1495-0199 PhilxDuncanx/xEveryxSecondxMediax
2025.05.25 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - Aston Villa
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Nowe wieści ws. przyszłości Bruno Fernandesa! Opuści Manchester United?

Manchester United już od dłuższego czasu staje przed ryzykiem utraty swojej największej gwiazdy. Chodzi o Bruno Fernandesa.

Manchester, England, 20th September 2025. Bruno Fernandes of Manchester United, ManU during the Manchester United vs Chelsea Premier League match at Old Trafford, Manchester. Picture credit should read: Andrew Yates / Sportimage EDITORIAL USE ONLY. No use with unauthorised audio, video, data, fixture lists, club/league logos or live services. Online in-match use limited to 120 images, no video emulation. No use in betting, games or single club/league/player publications. SPI_080_AY_MAN_UTD_CHELSEA SPI-4149-0080
2025.09.20 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - Chelsea Londyn
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za forma napastnika w Premier League! Wyrwał punkt dla swojej drużyny [WIDEO]

Thierno Barry zdobył bramkę ustalającą wynik meczu Evertonu z Leeds United na 1:1. To jego czwarty gol w pięciu ostatnich ligowych potyczkach.

Co za forma napastnika w Premier League! Wyrwał punkt dla swojej drużyny [WIDEO]
Czytaj więcej