W niedzielę Śląsk Wrocław odniósł efektowne zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin. Podopieczni Oresta Lenczyka wygrali aż 5:1 i piłkarze lidera Ekstraklasy są w doskonałych humorach.
– Bardzo się cieszę, mam teraz świetny czas w Śląsku, od samego początku kiedy tu przyszedłem idzie mi bardzo dobrze. To podanie do Cristiana Diaza nie było trenowane, wyszło tak spontanicznie, aczkolwiek znam jego walory i wiem jakie piłki lubi i wiem jak je może wykorzystać. Troszeczkę go też odpuścili obrońcy. I właśnie ten pierwszy gol ustawił te derby. Bardzo się cieszymy i oby częściej takie bramki dla nas padały. Zagłębie chciało wygrać za wszelką cenę, ale my ciężko trenujemy i widać tego efekty na murawie – powiedział po spotkaniu Sebastian Mila.
W Zagłębiu nastroje są skrajnie odmienne. Miedziowi mają na swoim koncie zaledwie dziesięć punktów i zajmują przedostatnią lokatę w tabeli. – Wynik jest jaki jest i trzeba to przemyśleć na trzeźwo w szatni. Czeka nas dużo pracy w następnym tygodniu. Postaramy się wyjść w następnym meczu i wywalczyć 3 punkty. Nie wiem czy można być zadowolonym ze swojej postawy przy wyniku 1:5… – przyznał Mateusz Szczepaniak.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.