Tego nikt się nie spodziewał. W pierwszym meczu tego weekendu na włoskich boiskach Cagliari niespodziewanie pokonało na własnym boisku Inter Mediolan (2:1).
Luciano Spalletti musiał przełknąć gorzką pigułkę (fot. Reuters)
Więcej szans na zwycięstwo dawano przed pierwszym gwizdkiem gościom z Mediolanu. Ci plasują się aktualnie w ścisłej czołówce tabeli i jeśli chcieli się umocnić na trzecim miejscu w tabeli, to spotkanie z takim rywalem jak Cagliari po prostu musieli wygrać
Inter od początku miał problem z wejściem na właściwe obroty i został za to skarcony. W 31. minucie po dobrze rozegranym rzucie rożnym piłkę do siatki skierował Luca Ceppitelli i to Cagliari wyszło na czoło.
Stracona bramka podziałała na podopiecznych Luciano Spallettiego niczym płachta na byka. Goście wzięli się do roboty i dość szybko odpowiedzieli. Do remisu doprowadził Lautaro Martinez, ale radość „Nerazurrich” nie trwała długo. Jeszcze bowiem przed przerwą pięknym strzałem popisał się Leonardo Pavolettiego i Cagliari wróciło na czoło.
Inter próbował gonić przeciwnika i w drugiej połowie miał ku temu kilka dobrych okazji, jednak brakowało skuteczności. Goście zagrali dużo poniżej oczekiwań i w samej końcówce mogli za to zostać ponownie ukarani.
Sędzia podyktował karnego dla gospodarzy po faulu Milana Skriniara, jednak Nicolo Barella – którego notabene łączy się z przenosinami do Mediolanu – nie zdołał wykorzystać jedenastki. Piłkarz Cagliari uderzył wysoko ponad poprzeczką, ale jak się okazało, dla jego drużyny pozostało to bez konsekwencji.
Drużyna z Sardynii pokonała Inter Mediolan (2:1) i wielka niespodzianka na inaugurację kolejki stała się faktem.