Sensacja na Etihad Stadium. Manchester City mimo dwubramkowego prowadzenia nie potrafił pokonać Burnley i stracił bardzo ważne punkty. Spotkanie zakończyło się wynikiem (2:2).
Joa Hart nie miał zbyt wielu powodów do zadowolenia
W Manchesterze wciąż bardzo mocno liczą na to, że Manuel Pellegrini poprowadzi The Citizens to kolejnego tytułu mistrzowskiego. Szanse jego drużyny wzrosły po tym jak punkty w niedzielne popołudnie straciła Chelsea, która zremisowała w delegacji z Southampton. Obywatele mieli więc proste zadanie – musieli jedynie pokonać słabo spisującego się beniaminka z Burnley.
Gospodarze, którzy wciąż muszą sobie radzić bez Sergio Aguero i Edina Dzeko, bardzo szybko przeszli do konkretów i wyszli na prowadzenie w 23. minucie. Wynik spotkania otworzył znajdujący się w coraz wyższej formie David Silva. Hiszpan, który ostatnio zmagał się z kontuzjami, strzelił gola w drugim meczu z rzędu.
Na 2:0 jeszcze przed przerwą podwyższył Fernandinho, który popisał się cudownym uderzeniem sprzed pola karnego. Pomocnik City idealnie przymierzył, a piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki za plecami rozpaczliwie interweniującego Toma Heatona.
Goście zdołali w drugiej części meczu odpowiedzieć trafieniem George’a Boyda i wydawało się, że na więcej nie będzie ich już stać. Ku zdziwieniu kibiców na Etihad Stadium, Burnley powalczyło i w końcówce zdobyło kolejnego gola. Kibiców Manchesteru w 81. minucie uciszył Ashley Barnes.
Gospodarze robili co mogli, ale zwycięskiego gola już nie udało im się zdobyć i ogromna niespodzianka stała się faktem. Remis z Burnley to dla Obywateli praktycznie porażka i strata dwóch punktów.
___
Co działo się na innych angielskich stadionach? Leicester City z Marcinem Wasilewskim w składzie pokonało na wyjeździe Hull City (1:0), Stoke City wygrało z West Bromwich Albion (2:0), spotkanie Queens Park Rangers z Crystal Palace zakończyło się bezbramkowym remisem.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.