W niedzielne południe Real Madryt zmierzył się na własnym terenie z Girona FC. Dla Królewskich teoretycznie powinien to być spacerek, tymczasem goście sprawili ogromną niespodziankę.
Girona FC w tym sezonie walczy o utrzymanie w Primera Division. Zespół ten przed dzisiejszym spotkaniem miał zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową! Nic więc dziwnego, że goście w starciu z Realem skazywani byli na pożarcie.
Początek spotkania rozgrywanego w Madrycie nie zapowiadał niespodzianki. Real kontrolował wydarzenia na murawie, miał dosyć wyraźną przewagę i w końcu – wyszedł na prowadzenie w 25. minucie spotkania.
Po dośrodkowaniu Toniego Kroosa do piłki doszedł Casemiro. Uderzenie Brazylijczyka głową było bezbłędne i Królewscy wyszli dosyć szybko na prowadzenie.
Prowadzenie, które przez długie minuty utrzymywało się. Jednak w drugiej części gry Girona FC zaczęła sobie poczynać coraz odważniej. W 65. minucie goście doprowadzili do wyrównania. Cristhian Stuani uderzał z rzutu karnego w sam środek bramki, czym zmylił golkipera Królewskich.
Zaledwie kilka minut później goście wyszli na sensacyjne prowadzenie. Po uderzeniu z dystansu jednego z zawodników Girony bramkarz Realu zdołał odbić piłkę. Do futbolówki dopadł Portu, który efektownym strzałem głową dał prowadzenie ekipie przyjezdnych!
Do końca meczu przewaga Realu była oczywiście momentami przygniatająca. Ostatecznie Girona FC zdołała dowieźć minimalne prowadzenie do końca i odniosła cenne zwycięstwo. W końcówce czerwoną kartkę zobaczył jeszcze Sergio Ramos.
Tym samym po tej wpadce Real oddał pozycję wicelidera Atletico, natomiast do liderującej Barcy traci już dziewięć punktów.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.