Niespodzianka na Stamford Bridge. Chelsea miała gładko pokonać Bournemouth, jednak inny pomysł na ten mecz mieli goście, którzy wygrali (1:0) i dopisali na swoje konto trzy punkty.
Artur Boruc rozegrał w Londynie znakomite zawody (foto: Ł.Skwiot)
Sporą niespodzianką, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem była obecność w wyjściowej jedenastce gości Artura Boruca. Angielskie media informowały bowiem, że Polak cały czas dochodzi do zdrowia po kontuzji kostki, a jego przerwa w grze może potrwać nawet kilka tygodni.
Jak się jednak okazało, 35-letni Boruc zagrał z Chelsea od pierwszej minuty i przez długi czas, to właśnie on trzymał swój zespół przy życiu na Stamford Bridge. Bramkarz Wisienek zanotował na swoim koncie kilka bardzo dobrych interwencji, m.in. przy groźnych strzałach Edena Hazarda i Pedro.
Boruc uwielbia takie spotkania. Rywale strzelają jak do kaczek, a ten już rozgrzany, w rytmie i wszystko wyłapuje.
Czas płynął, a Chelsea biła głową z mur. Każda kolejna minuta sprawiała, że w szeregach gospodarzy rosła nerwowość, a na trybunach zniecierpliwienie. O ile przez większość meczu kibice mogli być rozczarowani, to już w 82. minucie zaczęła przemawiać przez nich frustracja i wściekłość.
Jeden z nielicznych ataków Bournemouth w drugiej części spotkania zakończył się bowiem golem. Zamieszanie w polu karnym The Blues wykorzystał Glenn Murray, który z najbliższej odległości skierował piłkę głową do siatki. Wszystko jednak wskazuje na to, że trafienie to nie powinno zostać uznane, ponieważ rezerwowy Wisienek był na pozycji spalonej.
Chelsea strat już nie odrobiła i sensacja w Londynie stała się faktem. Spory w tym udział miał Artur Boruc, który wielokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.