Inter Mediolan przegrał z Sampdorią Genua 1:2 w meczu kończącym 30. kolejkę Serie A. Udział w tej sensacji miało dwóch Polaków.
Mecz w podstawowym składzie gości rozpoczął Karol Linetty. Bartosz Bereszyński zasiadł na ławce rezerwowych, ale pojawił się na boisku już po kwadransie gry. W starciu z Cristianem Ansaldim kontuzji doznał bowiem Jacopo Sala.
Polski prawy obrońca w pierwszej połowie wyróżnić się świetnym dośrodkowaniem do Patricka Schicka, które Czech zmarnował, oraz udziałem przy golu dla gospodarzy. Po dośrodkowaniu Evera Banegi w polu karnym nieoczekiwanie znalazł się bowiem Danilo D’Ambrosio, który strzelił bez przyjęcia. Piłka odbiła się jeszcze od Bereszyńskiego, zmieniła kierunek i wpadła do bramki obok Emiliano Viviano.
Choć to Inter był lepszym zespołem, to w pierwszej połowie Sampdoria dwukrotnie była bliska strzelenia gola. Najpierw jednak fantastycznym uderzeniem Fabio Quagliarella trafił w słupek, a następnie w to samo miejsce trafił Bruno Fernandes. Quagliarella powinien celnie dobić ten strzał, ale fatalnie chybił.
Zaraz po przerwie goście zaskoczyli Inter. Fernades dośrodkował z lewej strony, a Matias Silvestre wygrał walkę o piłkę z rywalami. Zmierzającą do bramki piłkę musnął jeszcze Schick i Sampdoria wyrównała.
W 72. minucie gola musiał strzelić Mauro Icardi. Kapitan Interu dostał idealną piłkę od Antonio Candrevy, ale z dwóch metrów mając przed sobą pustą bramkę fatalnie przestrzelił.
W 85. minucie Sampdoria niespodziewanie objęła prowadzenie. Ricky Alvarez uderzył z rzutu wolnego, a piłkę ręką dotknął Marcelo Brozović. Chorwat zachował się bardzo naiwnie, bo nie chronił się przed piłą, a po prostu celowo ją odbił. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Quagliarella.
Dla Sampdorii było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo nad Interem Mediolan od 1996 roku. Mimo tego zespół dwóch Polaków pozostał na 9. pozycji w tabeli Serie A. Inter zaś spadł na szóstą lokatę, gdyż dał się wyprzedzić Atalancie Bergamo, która w niedzielę zdobyła trzy punkty w meczu z Genoą.