Sensacja w Walencji. FC Barcelona po fatalnym meczu przegrała przeciwko Levante aż 3:1. Mistrzowie Hiszpanii w dziewięć minut stracili trzy bramki (w dodatku były to jedyne celne strzały w wykonaniu zawodników Paco Lopeza) i w pełni zasłużenie przegrali.
Luis Suarez nie ma zbyt wielu powodów do radości. Jego drużyna przegrała, a on sam musiał opuścić boisko przed przerwą z powodu kontuzji. FOTO: REUTERS
W 37. minucie Arthur zagrał prostopadłą piłkę w kierunku Nelsona Semedo. Jorge Miramon wyraźnie spóźnił się z interwencją, podcinając nogi portugalskiego zawodnika. Arbiter Alejandro Hernandez nie żadnych wątpliwości, gdy wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Lionel Messi. Argentyńczyk nie pomylił się, a Barcelona wyszła na prowadzenie.
Podopieczni Ernesto Valverde nie potrafili przekuć kolosalnej przewagi w zakresie posiadania piłki na kolejne gole. I to właściwie wszystko, co można powiedzieć pozytywnego o dzisiejszej grze Barcelony – że długo utrzymywała się przy piłce. Poza tym Duma Katalonii była tylko tłem dla boiskowych poczynań Levante, którzy z każdą minutą coraz śmielej nacierali na bramki strzeżonej przez Marca-Andre ter Stegena. Aż wreszcie dopięli swego – i to aż trzykrotnie.
Najpierw w w 61. minucie, gdy niefrasobliwość defensorów Dumy Katalonii podczas wyprowadzania piłki spod własnej bramki wykorzystał Jose Campana, następnie w 63., gdy Borja Mayoral skutecznie uderzył z dystansu, a na końcu w 68., kiedy to Nemanja Radoja w zatłoczonym polu karnym znalazł drogę do bramki.
W 74. minucie szybka wymiana podań z Antoinem Griezmannem, szczypta szczęścia i przypadku sprawiły, że Messi mógł ponownie cieszyć się z trafienia. Radość nie trwała jednak długo. Bramka została poddana wideo-weryfikacji. Po krótkiej analizie sędziowie anulowali bramkę ze względu na pozycję spaloną Griezmanna.
W drugiej minucie doliczonego czasu gry wybrańcy Paco Lopeza znów mogli podwyższyć prowadzenie. No właśnie – mogli, ponieważ stuprocentowej okazji nie wykorzystał Gonzalo Melero, po tym, jak jego koledzy z drużyny wyprowadzili błyskawiczny kontratak spod własnej bramki.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.