Arsenal Londyn rzutem na taśmę przegrał w stosunku 1:2 z Brighton & Hove Albion w ramach trzydziestej serii gier angielskiej Premier League. To piąty z rzędu mecz bez zwycięstwa londyńczyków w starciu z drużyną „Mew”.
Piłkarze Arsenalu Londyn nie mogą być zadowoleni z pierwszego meczu po zakończeniu pandemicznej przerwy. (fot. Reuters)
Przed pierwszym gwizdkiem sędziego Matkina Atkinsona nikt nie miał wątpliwości, że Arsenal – który przecież przyzwyczaił do przeplatania w bieżącym sezonie lepszych meczów gorszymi – wcale nie był niekwestionowanym faworytem dzisiejszego starcia z drużyną z nadmorskiego miasta Brighton.
Dlaczego? Ano dlatego, że „Mewy” w obliczu walki o utrzymanie w angielskiej Premier League szalenie potrzebowały (i zresztą potrzebują nadal) punktów niczym duszący się powietrza, dlatego też żaden z piłkarzy prowadzonych przez Grahama Pottera nie zamierzał tanio sprzedawać skóry ekipie ze stolicy Anglii.
Ponadto dla „Kanonierów” Brighton & Hove Albion to nader niewygodny rywal. Pięć ostatnich rywalizacji to dla londyńczyków niekończące się pasmo niepowodzeń – tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i tyle samo porażek. Ekipa z Molineux Stadium pragnęła za wszelką cenę podtrzymać korzystną dla siebie serię.
I trzeba przyznać, że od pierwszego do ostatniego gwizdku arbitra piłkarze Brighton konsekwentnie realizowali założony cel. Londyńczycy co prawda co rusz przeprowadzali ataki na bramkę strzeżoną przez Mathewa Ryana, ale długo nie potrafili zmusić nowozelandzkiego golkipera do wyciągnięcia futbolówki z siatki.
Stało się tak dopiero w 68. minucie meczu. Wówczas Nicolas Pepe oddał strzał w obrębie pola karnego. Precyzyjnie i jednocześnie mocno uderzona piłka nabrała w locie efektownej rotacji. Ryan nie miał najmniejszych szans na skuteczną interwencję.
Gospodarzy stracona bramka ani trochę nie podłamała. Wprost przeciwnie. Najpierw w 75. minucie Lewis Dunk najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym po rozegraniu z rzutu rożnego i z bliskiej odległości umieścił piłkę między słupkami, a następnie piątej minucie doliczonego czasu gry Neal Maupay silnym strzałem pod poprzeczkę zapewnił swoim kolegom z drużyny komplet punktów.
Powiedzieć, że zwycięstwo podopiecznych Pottera jest dla nich bardzo cenne w kontekście walki o ligowy byt, to tak naprawdę nic nie powiedzieć. Dopisanie trzech oczek do dorobku punktowego sprawiło, że „Mewy’ oddaliły się od czerwonej kreski oznaczającej spadek na pięć punktów.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.