W
meczu zamykającym 35. kolejkę włoskiej Serie A Torino przegrało
1:5 na wyjeździe z Genuą. Całe spotkanie w zespole gości rozegrał
Kamil Glik.
Meczu z Genuą Kamil Glik nie będzie wspominał miło
Poniedziałkowe
spotkanie było bardzo istotne z punktu widzenia rywalizacji o awans
do europejskich pucharów. Aby marzyć o zajęciu miejsca w czołowej
szóstce na mecie sezonu, drużyna Torino musiała wywieźć trzy
punkty z Genui. Równie mocno wygranej potrzebowali gospodarze,
którzy także myślą o występie w Lidze Europy w kolejnym sezonie.
Zawody
rozpoczęły się znakomicie dla Genui. W 18. minucie gospodarze
wyszli na prowadzenie po trafieniu Iago Falque. Wynik 1:0 utrzymał
się do końca pierwszej części gry.
Po
16 minutach zmagań w drugiej połowie na tablicy wyników zagościł
remis. Gola dla Torino zdobył z rzutu wolnego Omar El Kaddouri. Jak się później okazało, to było wszystko, co tego dnia mieli do zaoferowania podopieczni Giampiero Ventury.
Na
odpowiedź Genui nie trzeba było długo czekać. Osiem minut po
trafieniu dla ekipy Kamila Glika, gospodarze objęli prowadzenie za
sprawą gola autorstwa Tino Costy.
Wydawało
się, że mecz na Stadio
Luigi Ferraris zakończy się skromnym zwycięstwem gospodarzy.
Tymczasem Genua zafundowała rywalom piorunującą końcówkę: w 87.
minucie piłkę do bramki Torino posłał Andrea Bertolacci, a w
doliczonym czasie gry rozmiary zwycięstwa gospodarzy powiększyli
Leonardo Pavoletti i Tino Costa.