Bardzo dobry, żywy mecz oglądali w sobotę kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico di Torino. Gospodarze wbili Cagliari Calcio aż pięć goli (5:1).
Piłkarze Sinisy Mihajlovicia wygrali wysoko z Cagliari
Turyńczycy przed startem sobotniego meczu mieli na koncie 16 punktów, czyli tyle samo, co będący w tabeli tuż za nimi gracze z Sardynii. Obu ekipom nie szło ostatnio najlepiej, chociaż Cagliari w poprzedniej kolejce pokonali Palermo. Podopieczni Sinisy Mihajlovicia z kolei podzielili się punktami z Udinese.
Gospodarze w sobotę od razu ruszyli z kopyta. Już po niecałych dwóch minutach prowadzili po bramce Andrei Belottiego, który pokonał – choć na raty – Marco Storariego. Niebawem turyńczycy wygrywali już dwiema bramkami. Tym razem zza pola karnego uderzył Adem Ljajić. Piłka dość nietypowo skręciła przed bramkarzem Cagliari i wpadła do siatki.
W następnych fragmentach spotkania miejscowi mieli sporą przewagę i sprawiali wrażenie, jakby mieli ochotę na następne trafienia. Wyraz dali temu w 38. minucie, gdy Marco Benassi fenomenalnie uderzył z kilkunastu metrów.
Okazało się wkrótce, że kibice Granaty będą musieli raz w pierwszej połowie nieco spuścić głowy. Bramkę kontaktową dla Cagliari strzelił kilka minut przed przerwą Federico Melchiorri.
Po zmianie stron podopieczni Mihajlovicia dostarczyli swoim fanom ogrom radości. W 51. minucie bardzo przytomnie w polu karnym zachował się Daniele Baselli, który w taki oto sposób pokonał bramkarza rywali.
Ostatni gol sobotniego wieczoru padł niewiele ponad pół godziny przed końcem. Sędzia wskazał wówczas na 11. metr po faulu jednego z graczy Cagliari. Do piłki podszedł Belotti i ustalił wynik na 5:1.
Torino awansowało na siódmą pozycję w tabeli. Następna Fiorentina jednak ma w tym momencie o dwa rozegrane mecze mniej.
Reprezentujący Cagliari Bartosz Salamon dziś przesiedział na ławce rezerwowych pełne 90 minut.