Lider Serie A swój mecz ma już za sobą, ale nie znaczy to bynajmniej, że nic ciekawego się już w ten weekend nie wydarzy. Dla polskich kibiców z pewnością przyjemnym zaskoczeniem byłoby, gdyby wreszcie trzy punkty zdobyło Empoli. Ekipa Piotra Zielińskiego i Łukasza Skorupskiego po raz ostatni wygrała… dwa miesiące temu. Swoje problemy ma też Jakub Błaszczykowski z Fiorentiny. Jakie perspektywy rysują się przed Polakami?
Empoli Piotra Zielińskiego wyraźnie się pogubiło w ligowej rzeczywistości
Empoli i tak – dzięki dobrej postawie z początku sezonu – ma praktycznie pewne utrzymanie w Serie A. Jednak jeszcze niedawno na Stadio Carlo Castellani nieśmiało zakładano walkę o puchary.
Ostatnio Azzurri przegrywają wszystko jak leci. Lepsze od tej drużyny były nawet Frosinone czy Genoa. Trudno przypuszczać, by sytuacja uległa zmianie w sobotę, gdy podopieczni Marco Giampaolo podejmować będą Sampdorię. Dla piłkarzy z Genui będzie to bardzo dobra okazja, by zrównać się z Empoli punktowo. Nic nie wskazuje na to, by trudno im było pokonać Skorupskiego, który wpuścił w tym sezonie już 41 bramek. Zaznaczmy jednak, że nie on tu jest głównym winowajcą.
W drugim sobotnim meczu chimeryczny Inter na własnym terenie podejmie Bolognę. Nerazzurri nie grają najatrakcyjniejszej piłki, ale mimo to powinni sobie poradzić z niżej notowanym rywalem. Muszę mieć się jednak na baczności. Bologna to ekipa, która przerwała świetną serię Juventusu (15 ligowych zwycięstw z rzędu).
Po sobotnich przystawkach przechodzimy do dania głównego, jakim są niedzielne mecze. Jako pierwsi do boju ruszą w Weronie zawodnicy Chievo oraz Milanu. Kibice Rossonerich nie biorą nawet pod uwagę drugiej z rzędu porażki. Ostatnio ich pupile nie popisali się, przegrywając z sąsiadującym w tabeli Sassuolo.
Polskiego spotkania – choć po części – możemy oczekiwać we Florencji. Na Artemio Franchi miejscowa Fiorentina zmierzy się z najgorszą drużyną włoskiej ekstraklasy, Hellasem Werona. Nie byłoby to nic szczególnego, gdyby nie fakt, że w obu drużynach występują Polacy. Jednak w przypadku Jakuba Błaszczykowskiego czasownik „występować” stanowi ostatnio wyraźnie nadużycie. Kadrowicz Adama Nawałki stracił uznanie w oczach trenera Paulo Sousy. Przesiadywanie na ławce przerwał zaledwie kwadransowym pobytem na boisku w pożegnalnym spotkaniu Violi w Lidze Europy – z Tottenhamem.
Po drugiej stronie barykady – w Hellasie Werona – w jeszcze gorszej sytuacji jest przybyły z Legii Dominik Furman. W drużynie niechybnie zmierzającej do Serie B miejsce w składzie ma za to Paweł Wszołek, który ma na koncie już sześć asyst. A to zdecydowanie nie byle jaki wynik. O jedną mniej ma wszak chwalony ze wszystkich stron Zieliński.
Emocji związanych z występem naszych reprezentantów możemy oczekiwać jeszcze na nowym stadionie Udinese, które zagra z Romą Wojciecha Szczęsnego, a także na Luigi Ferraris. Tam Genoę będzie się starało pokonać Torino z kapitanem Kamilem Glikiem w składzie. Bykom wpadka zdecydowanie się nie opłaci. Od Grifone dzielą ich zaledwie dwa oczka.
Po daniu głównym nadejdzie wreszcie czas na deser. Nie ma się jednak co oszukiwać – ani spotkania Palermo z Napoli, ani starcia Lazio z Atalantą nie można określić mianem hitu. Zawodnicy Maurizio Sarriego na Sycylii mają wręcz obowiązek zdobyć komplet punktów. Podobnie zresztą jak na Stadio Olimpico rzymianie, którzy nie popisali się w czwartek w Lidze Europy, zaledwie remisując ze Spartą Praga. Pozostaje mieć nadzieję, że niepowodzenia na arenie międzynarodowej Włosi odbiją sobie na własnym podwórku. Buon appetito!