Pierwszym niedzielnym spotkaniem w Serie A było starcie Sampdorii z Hellasem Werona. Gospodarze bez problemu poradzili sobie z piłkarzami z miasta Romea i Julii.
Zawodnicy z Genui mogli zatęsknić za wygranymi. Ostatni raz po trzy punkty sięgnęli ponad miesiąc temu. Co ciekawe, Doria pokonała wówczas jednego z faworytów w walce o Scudetto – Romę.
Potem jednak przyszła słabsza forma, której kres podopieczni Waltera Zengi położyli w niedzielę. W starciu z Hellasem gospodarze od początki dominowali. Na potwierdzenie tego Sampdoria już po pół godzinie wygrywała po 2:0 po golach Luisa Muriela i Ervina Zukanovicia. Tuż przed zmianą stron wynik podwyższył jeszcze Roberto Soriano i ekipa z Genui mogła być pewna zwycięstwa.
Po przerwie gospodarze nie byli już tak łapczywi na zdobycze bramkowe. Nie oznacza to jednak, że zgromadzeni na Stadio Luigi Ferraris kibice się nudzili. Wręcz przeciwnie – w drugich 45 minutach obejrzeli jeszcze dwa gole i ostatecznie mecz zakończył się wygraną Blucerchiatich 4:1.
Aktualnie Sampdoria zajmuje dziewiątą lokatę w tabeli Serie A, jednak swoje spotkanie rozegra jeszcze sąsiad genueńczyków – Chievo.