Nie tak swój powrót na ligowe boiska wyobrażali sobie piłkarze Sevilli, którzy jeszcze kilka dni temu wyrzucili za burtę Champions League Manchester United. Drużyna z Andaluzji nie potwierdziła wysokiej formy na krajowym podwórku, przegrywając w delegacji z Leganes (1:2).
Można w ciemno zakładać, że podopieczni Vincenzo Montelli przystępowali do niedzielnego meczu mocno zmęczeni po wielkim boju na Old Trafford. Jak się okazało w starciu z dobrze dysponowanym przed własną publicznością i wypoczętym Leganes miało to decydujące znaczenie.
Cóż bowiem z tego, że Sevilla częściej operowała piłką, skoro miała problem ze stwarzaniem sobie sytuacji bramkowych. Dużo bardziej skuteczni pod tym względem byli miejscowi, którzy wyszli na prowadzenie jeszcze przed przerwą. W 41. minucie wynik otworzył Unai Bustinza, który wykorzystał dobre dośrodkowanie z lewego skrzydła i sprytnym strzałem głową trafił do siatki nad rozpaczliwie interweniującym bramkarzem.
Na 2:0 Leganes podwyższyło w drugiej części spotkania, a konkretnie w 69. minucie. Tym razem w roli głównej wystąpił Javier Eraso, któremu piłkę przed bramkę wyłożył Diego Rico. 27-letni Hiszpan mając przed sobą całą bramkę po prostu nie mógł się pomylić.
Sevilla po takich ciosach już się nie podniosła, a jakby tego było mało, zawody kończyła w osłabieniu. W 84. minucie z boiska wyrzucony został Pablo Sarabia, który zobaczył swoją drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
W doliczonym czasie gości było jeszcze stać na zdobycie bramki honorowej autorstwa Miguela Layuna, ale było to wszystko na co piłkarze z Andaluzji mogli sobie pozwolić w to wczesne niedzielne popołudnie.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.