Sevilla pokazała w sobotni wieczór swoje prawdziwe oblicze. Grzegorz Krychowiak i spółka rozbili Getafe CF aż 5:0, a Kevin Gameiro skompletował hattricka.
Piłkarze Sevilli mieli w sobotni wieczór powody do radości (foto: Grzegorz Wajda)
Sevilla nie mogła jak na razie obecnego sezonu zaliczyć do udanych. Podopieczni Unaia Emery’ego w ośmiu pierwszych kolejkach wygrali zaledwie dwa razy. Pozytywną wiadomością dla kibiców Palanganas było jednak to, że oba zwycięstwa miały miejsce niedawno, bowiem w szóstej i siódmej serii gier. Później na drodze ekipy Krychowiaka stanął Eibar (remis 1:1) oraz Manchester City w Lidze Mistrzów (przegrana 1:2). Trzeba jednak odnotować, że równie dobrze Andaluzyjczycy mogli z Etihad Stadium wywieźć jeden punkt. W tym przeszkodził Kevin de Bruyne, który zwycięskiego gola dla MC zdobył doliczonym czasie gry.
Emery przed sobotnim meczem był dobrej myśli. – Są podstawy do optymizmu – świetna druga połowa w meczu z Celtą, sporo dobrych zagrań w spotkaniu z Rayo i całe starcie z Barceloną. Pewność siebie jest na wysokim poziomie, teraz musimy być konsekwentni – powiedział trener.
I faktycznie, jego podopieczni w sobotę dzielili i rządzili na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Gospodarze atakowali od pierwszych minut, ale skuteczności brakowało m.in. Jewhenowi Konopliance oraz Kevinowi Gameiro. Wreszcie jednak drugi z nich wstrzelił się w bramkę Getafe. Najpierw Gameiro skutecznie dobił uderzenie Evera Banegi, a niewiele później wykorzystał jego dogranie z rzutu wolnego. Tym sposobem gospodarze do szatni schodzili przy komfortowym dla nich wyniku 2:0.
Kilka minut po zmianie stron Carlos Vigaray popełnił faul we własnym polu karnym. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a rzut karny pewnie wykorzystał Banega. Jak się później okazało, nie był to jedyny tego wieczoru strzał z wapna.
W 59. minucie Vigaray znów przekroczył przepisy we własnej szesnastce. Tym razem jednak inny był wykonawca rzutu karnego. Na 4:0 podwyższył Gameiro, który tym samym skompletował hattricka.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze na niecałe 10 minut przed końcem, kiedy sędzia po raz trzeci wskazał na jedenasty metr. Goście i tym razem się nie pomylili, a wynik na 5:0 ustalił Konoplianka.
Grzegorz Krychowiak tradycyjnie przebywał na placu boju pełne 90 minut. Ekipa Polaka dzięki wygranej awansowała na dziewiątą lokatę w tabeli Primera Division.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.