Union Berlin jest już bardzo blisko pozyskania następcy Taiwo Awonyiego. Nowym napastnikiem klubu z Berlina zostanie zawodnik szwajcarskiego Young Boys Berno – Jordan Siebatcheu.
Siebatcheu to 26-letni napastnik pochodzący ze Stanów Zjednoczonych. Amerykanin mierzy aż 190 cm wzrostu i gra na pozycji środkowego napastnika. Do szwajcarskiego klubu trafił w lipcu poprzedniego roku z francuskiego Stade Rennes za kwotę 2,5 miliona euro.
Miniony sezon dla Amerykanina był bardzo dobry pod względem indywidualnym. Siebatcheu w lidze szwajcarskiej strzelił 22 gole, co sprawiło, że został królem strzelców całej ligi. Do swoich osiągnięć statystycznych dołożył również cztery asysty. Jednak już dla całej drużyny to nie był już aż tak udany rok – Young Boys Berno zakończyło rozgrywki na 3. pozycji z 16-punktową stratą do nowego mistrza Szwajcarii, ekipy FC Zurich.
To jednak nie sprawiło, że Siebatcheu mógł narzekać na brak zainteresowania na rynku transferowym. Najkonkretniejsi okazali się przedstawiciele niemieckiego Unionu Berlin, którzy szybko osiągnęli porozumienie z zawodnikiem, jak i jego dotychczasowym klubem. Amerykanin przeniesie się do stolicy Niemiec za kwotę 6 milionów euro, do której mogą dojść jeszcze kolejne dwa miliony euro w postaci bonusów. Napastnika jutro czekają testy medyczne w klubie, po których podpisze kontrakt.
Union Berlin to drużyna, która z roku na rok pnie się w górę tabeli niemieckiej Bundesligi. Ubiegły sezon zakończyli na 5. pozycji, co oznacza, że w przyszłym sezonie wystąpią w fazie grupowej Ligi Europy. Piłkarzami tego zespołu aktualnie są dwaj polscy piłkarze – Tymoteusz Puchacz i Paweł Wszołek.
Bayern zdecydował ws. Harry’ego Kane’a. Rozmowy już trwają
Włodarze Bayernu Monachium są niezwykle zadowoleni ze współpracy z Harry’m Kane’em. Jego aktualny kontrakt wygasa za półtora roku, ale Bawarczycy już teraz chcą zapewnić sobie usługi Anglika na kolejne lata.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.