Wciąż nie milkną echa zachowania kibiców Wisły Kraków podczas niedzielnego meczu ze Śląskiem Wrocław. Sympatycy Białej Gwiazdy przez pełne 90 minut lżyli i szydzili ze swoich piłkarzy, a najwięcej oberwało się Danielowi Sikorskiemu. Co na to sam zainteresowany?
Napastnik Wisły podczas rozmowy z „Dziennikiem Polskim” przyznał, że nie przejmuje się tym, co myślą o nim kibice i nie przywiązuje wagi do ich przyśpiewek pod swoim adresem. – Trener spytał mnie, czy jestem gotowy wejść na boisko. Jestem profesjonalistą i moim zadaniem jest wykonywanie zawodu bez względu na okoliczności. Dlatego powiedziałem, że jestem gotowy do gry. Trzeba być odpornym na to, co dzieje się na trybunach – powiedział.
– Po tym, co przeżyłem w Polonii, nauczyłem się sobie radzić w różnych trudnych sytuacjach. To nie spływa po człowieku w taki sposób, jakby obok pociąg przejechał. Są jednak sposoby, żeby sobie z tym poradzić. Kibice niech krzyczą, nie mam do nikogo żalu, nie jestem na nikogo zły – dodał Sikorski.
Przypomnijmy, że napastnik Wisły był przez kibiców „nagradzany” następującymi okrzykami: „Jesteś legendą, Sikorski, jesteś legendą”, „Daniel Sikorski, najlepszy napastnik Polski”, „Daniel Sikorski, ostatnia nadzieja Polski”, „Daniel Sikorski, gwarancją mistrzostwa Polski”, „Złota Piłka dla Daniela” czy też „Je**ć Messiego, my mamy tu Sikorskiego”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.