Piątkowe przedpołudnie piłkarze Legii Warszawa poświęcili zajęciom siłowym i strzeleckim. Kilku zawodników zaprezentowało wysoką skuteczność po strzałach głową – czytamy na oficjalnej witrynie stołecznego klubu.
Zanim piłkarze wzięli udział w ćwiczeniach strzeleckich, trenerzy podzielili ich na dwie grupy. Pierwsza rozpoczęła zajęcia na siłowni, gdzie pracowali z hantlami oraz piłkami lekarskimi. Po trzydziestu minutach legioniści wyszli na boisko boczne. Tam wspólnie z Paolo Terziottim kontynuowali trening siłowy. W tym samym czasie Rafał Janas, Jacek Magiera oraz Piotr Strejlau precyzyjnie ustawiali przeszkody oraz bramki przed kolejnymi zajęciami. Na sygnał Macieja Skorży piłkarze zgromadzili się przy linii środkowej.
– Panowie, zaczynamy! – krzyknął Jacek Magiera i podał piłkę Maciejowi Rybusowi. „Ryba” musiał rozegrać futbolówkę z Lucjanem Brychczym, uderzyć na małą bramkę i strzałami głową zmusić do kapitulacji bramkarzy. – Dobre podanie! – krzyknął do 22-letniego zawodnika „Kici”. Chwilę później młody skrzydłowy miał już piłkę na głowie po zagraniu „Magica”, jednak przeniósł ją nad poprzeczką. – Zagrałem za wysoko! – przeprosił Rybusa drugi trener Legii.
W trakcie zajęć okazało się, że strzały głową są domeną Inakiego Astiza. Hiszpan sprytnie uderzał w okienka obok bezradnych bramkarzy. Nieźle spisywał się wychowanek Akademii Piłkarskiej – Konrad Jałocha. Golkiper Młodej Legii na początku sprawiał wrażenie spiętego. Po kilku interwencjach zawodnik potwierdził wysokie umiejętności.
W tym samym czasie Maciej Skorża podpowiadał piłkarzom, jak powinni wykańczać akcje. – Mogłeś uderzyć tę piłkę po ziemi! Brawo „Miłek”, graj do końca – dopingował Daniela Łukasika. – Rafał, zagrywaj trochę mocniej – skorygował swojego asystenta trener stołecznej drużyny. Później szkoleniowiec zaprezentował kilka ciekawych zagrań, żonglując piłką oraz uderzając z linii środkowej do pustej bramki.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.