Ante Simundza trafił do Śląska zimą. Słoweński trener podjął się niemożliwego – próby uratowania Ekstraklasy we Wrocławiu.
Nie udało się. Niemniej jednak pod jego wodzą Śląsk zaliczył wyraźny progres. Wrocławianie z Simundzą na ławce zanotowali 5 zwycięstw, 4 remisy i 6 porażek, co przełożyło się na średnią 1,23 punktu na mecz.
Dla porównania – w rundzie jesiennej, gdy Śląsk prowadził Jacek Magiera i potem krótko Mateusz Hetel, WKS w 18 spotkaniach zanotował tylko jedną wygraną.
Gdyby więc Śląsk punktował przez cały sezon tak, jak za kadencji Simundzy, spokojnie utrzymałby się w Ekstraklasie.
Nie dziwi zatem fakt, że pomimo degradacji, we Wrocławiu chcą kontynuować współpracę ze Słoweńcem. Rafał Grodzicki, dyrektor sportowy klubu, rozmawiał w Chorwacji z agentem trenera.
Sam Simundza z kolei nie chciał publicznie zabierać głosu w sprawie swojej przyszłości. – Jutro podejmę decyzję – zapowiedział na konferencji po meczu z Jagiellonią (1:1).
Teraz poznaliśmy werdykt. Jak ustalił wrocławski dziennikarz Piotr Potępa z portalu iGol.pl, Simundza chce poprowadzić Śląsk w I lidze.
Udało mi się dotrzeć do środowiska trenera Ante Simundzy i z tego co się dowiedziałem wynika, że tam jest duża chęć na to, żeby przedłużyć kontrakt ze @SlaskWroclawPl.
Tak jak dziś wspominał już @krzbanasik pieniądze nie są tutaj najważniejsze.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.