Po wpłynięciu wstępnej oferty wykupienia ze Śląska Waldemara Soboty przez Lokomotiw Moskwa działacze klubu z Wrocławia liczyli na zarobek sięgający miliona euro. Okazuje się jednak, że na tak różowy scenariusz nie ma najmniejszych szans. Wszystko przez kłopoty finansowe w moskiewskim klubie.
Śląsk „krzyknął sobie” za skrzydłowego milion euro, ale Rosjanie nie chcą nawet słyszeć o takiej kwocie. Negocjacje chcą rozpocząć od pół miliona euro.
– Gdyby zaproponowali nam za Sobotę 700-800 tys. euro, pewnie byśmy go puścili. Ale 500 tysięcy? Musielibyśmy się poważnie zastanowić – mówi na łamach PS jeden z przedstawicieli władz Śląska. Rozbieżność nie jest w zasadzie aż tak wielka, bo pół miliona od 700 tysięcy działaczy dzieli tylko 200 tysięcy, co zapewne dla kupca ze Wschodu wielkiej różnicy nie robi.
– Nie chcę się rozwodzić nad tym, na jaką cenę byśmy przystali. Na pewno nie interesuje nas kwota, która nie rozwiąże nam problemów finansowych, za to w wyniku odejścia Soboty zrobi nam problem sportowy – wyjaśnia prezes wrocławskiego klubu Piotr Waśniewski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.