Nie
było niespodzianki w pierwszym z niedzielnych spotkań siódmej
kolejki Serie A. Empoli na własnym stadionie przegrało 0:3 z
Juventusem. Cały mecz w drużynie gospodarzy rozegrał polski
bramkarz Łukasz Skorupski.
Zgodnie
z oczekiwaniami Skorupski miał w niedzielne popołudnie bardzo dużo
pracy. Polak jednak spisywał się bardzo dobrze i to przede
wszystkim jemu zespół Empoli zawdzięczał bezbramkowy remis,
którym zakończyła się pierwsza część gry.
Po
przerwie ofensywa Juventusu przyniosła w końcu efekt. W 65. minucie
Łukasz Skorupski musiał po raz pierwszy wyjmować piłkę z siatki
– Alex Sandro podał w polu karnym do Paulo Dybali, a ten mocnym
strzałem z bliskiej odległości nie dał żadnych szans polskiemu
bramkarzowi.
Minęło
zaledwie 120 sekund od gola Dybali, a mistrzowie Włoch prowadzili
już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Gonzalo
Higuain, który uderzył bardzo precyzyjnie lewą nogą, tuż sprzed linii pola
karnego.
Rezultat
potyczki na Stadio Carlo Castellani został ustalony w 70. minucie
gry. Swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Higuain.
Argentyński snajper w sytuacji „sam na sam” ze Skorupskim minął
polskiego bramkarza i ze spokojem posłał piłkę do siatki.
Empoli
co prawda nie zdołało sprawić niespodzianki w konfrontacji z
Juventusem, jednak Łukasz Skorupski w żaden sposób nie przyczynił
się do porażki swojego zespołu. Polski bramkarz zanotował kilka
bardzo dobrych interwencji. Można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że w konfrontacji ze
Starą Damą to właśnie 25-letni Polak był najjaśniejszą
postacią w drużynie gospodarzy.