Skorupski – niezły bramkarz o złym charakterze. Czy zatrzyma Śląsk?
Imponujący od początku sezonu dobrą postawą Górnik Zabrze w niedzielę zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Zabrzanie dotychczas nie przegrali żadnego spotkania i choć wygrali tylko raz, mają podstawy, aby wierzyć w pokonanie mistrza Polski.
Od początku rozgrywek gra Górnika może się podobać, ponieważ podopieczni Adama Nawałki imponują walecznością i dyscypliną taktyczną. Nieco gorzej niż w poprzednim sezonie prezentuje się Prejuce Nakoulma, ale jakość ataku zabrzańskiej drużyny podtrzymuje 18-letni Arkadiusz Milik, który ma na koncie dwie bramki i jedną asystę. W linii pomocy dobrze w roli rozgrywającego radzi sobie Aleksander Kwiek, a w formacji obronnej przyzwoicie ze swoich zadań wywiązują się Michał Bemben, Paweł Olkowski, Adam Danch i Aleksandr Szeweluchin. Dwaj ostatni mają na koncie po bramce – Danch strzelił gola Legii, z kolei Szeweluchin zaliczył trafienie w meczu z Widzewem.
Najsłabszym elementem układanki Nawałki wydaje się być Łukasz Skorupski. Mający 21 lat bramkarz przygodę z pierwszym zespołem Górnika rozpoczynał jeszcze za czasów trenera Henryka Kasperczaka. Następnie przez rundę przebywał na wypożyczeniu w Ruchu Radzionków, gdzie radził sobie całkiem nieźle. Na początku poprzedniego sezonu został pierwszym bramkarzem Górnika i jest nim do dziś, choć w poprzednich rozgrywkach kilka meczów opuścił.
Latem wspólnie z Nakoulmą Skorupski miał odejść do lepszego od Górnika zagranicznego klubu, ale podobnie jak w przypadku napastnika z Burkina Faso do transferu nie doszło. 21-latek pozostał więc w Zabrzu i ze zmiennym szczęściem broni dostępu do bramki Górnika. Skorupski wciąż imponuje refleksem, ale w meczach z rywalami z wyższej półki zdarza mu się nie wytrzymywać presji. W rozegranym 6. września meczu Polska – Rosja, w eliminacjach mistrzostw Europy do lat 21, bramkarz Górnika popełnił błąd w wyniku którego Rosjanie strzelili gola na 2:1. Biało-czerwoni ostatecznie przegrali 1:4 i stracili szansę na awans do turnieju finałowego, mimo że prowadzili 1:0 po bramce Artura Sobiecha.
Dziesięć dni później w meczu Górnika z Legią już w 4. minucie Skorupski popełnił katastrofalny błąd, w wyniku którego Marek Saganowski zdobył bramkę dla warszawskiej drużyny. W drugiej połowie złe ustawienie bramkarza zabrzan wykorzystał Dominik Furman, wpisując się na listę strzelców po efektownym uderzeniu. Skórę Skorupskiemu w samej końcówce spotkania uratował Danch, który sprawił, że zabrzanie tego spotkania nie przegrali.
Po meczu, w ramach rekompensaty, Skorupski każdemu z kolegów z drużyny postawił po piwie. Młody bramkarz Górnika powinien chyba jednak unikać alkoholu, ponieważ w marcu po meczu z Lechią (również zakończonym remisem 2:2) Skorupski wspólnie z bratem i Aleksandrem Kwiekiem, w jednym z katowickim lokali, wszczęli awanturę i pobili kilku klientów.
– On ma trudny charakter. Za moich czasów dyrektor Tomek Wałdoch często brał go na rozmowy w cztery oczy. Problemem jest towarzystwo, w jakim się obraca, i fakt, że jest piłkarzem, który zarabia pieniądze większe niż jego koledzy. Ci próbują go naciągać na jakieś wypady, a to czasami kończy się źle – charakteryzował Skorupskiego były prezes Górnika, Łukasz Mazur, w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Na łamach można było też przeczytać, że przy Roosevelta mówi się, że Łukasz czasem zachowuje się dziwnie. Długo milczy i nagle zaczyna śpiewać lub bić brawo. Generalnie żyje w swoim świecie…
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.