– Chcemy nadal walczyć o wicemistrzostwo. W Pucharze Polski ograliśmy Lechię 4:0, ale ten w lidze to będzie zupełnie inny mecz. Nam zabraknie Inakiego Astiza i Ivicy Vrdoljaka – powiedział Maciej Skorża przed sobotnim meczem w Gdańsku.
W ubiegłym sezonie Lechia prowadziła u siebie z Legią 2:0, by przegrać 2:3. Jesienią w Warszawie nieoczekiwanie wysoko zwyciężyła 3:0. Niedawno w półfinale Pucharu Polski przegrała u siebie 0:1 i wreszcie w rewanżu w stolicy gdańszczanie ponieśli klęskę 0:4. Jednak mecz był znacznie bardziej wyrównany niż wskazywałby na to rezultat. W dodatku w zespole Legii nie wystąpią kluczowi gracze – kapitan zespołu Vrdoljak i środkowy obrońca Astiz. Zagrożeni karencją w następnym spotkaniu są ponadto Jakub Rzeźniczak i Jakub Wawrzyniak (także Artur Jędrzejczyk, ale to rezerwowy) jednak w sobotę zagrają. W dodatku wróciły notoryczne kłopoty z kolanem Takesure Chinyamy i na byłego króla strzelców ekstraklasy nie można liczyć.
– Awansowaliśmy do finału Pucharu Polski i odnieśliśmy najwyższe zwycięstwo odkąd prowadzę Legię. Powiem jednak szczerze, że to nie był wielki mecz. To się fajnie ułożyło. Wolałbym, abyśmy grali bardziej ofensywnie tak jak pierwszą połowę tego nieszczęsnego meczu z Ruchem. Mam nadzieję, że kiedyś taki moment przyjdzie, że będziemy przez cały mecz grać na połowie przeciwnika i utrzymywać piłkę.
– W sobotę to będzie zupełnie inny mecz niż ten w Pucharze. Dojdzie do kilku zmian wymuszonych kartkami. Wciąż liczę, że jesteśmy w stanie nawiązać walkę o wicemistrzostwo. Gramy na wyjeździe. Na pewno nie będziemy się rzucać do szaleńczych ataków. Zechcemy ograniczać poczynania Lechii, ich trzech napastników, bo to bardzo silna broń tego zespołu. Liczę przede wszystkim, że będziemy kolektywem, będziemy bardzo mocno zdeterminowani. Mam bardzo dużo szacunku dla Lechii Gdańsk. To jedna z nielicznych drużyn grających ofensywnie, znakomicie zorganizowana, groźna dla każdego. Mam jednak nadzieję, że po raz pierwszy od 6 marca Legia w lidze będzie znowu zwycięska – podsumował Skorża. Legioniści na mecz wyjechali już w piątek wczesnym rankiem.
W ostatnich pięciu kolejkach Legia raz zremisowała i poniosła cztery porażki. W tabeli jest piąta, ale ma tyle samo punktów co trzeci Lech i czwarta Lechia. Ta ostatnia ma za to swój problem – licząc ligę i PP nie strzeliła gola od 453 minut.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.