Skorża: Dzwonił Smuda, namaścił mnie na swojego następcę
– Rozstaliśmy się miło i kulturalnie, sympatycznie porozmawiałem z Mariuszem Walterem, nie widzę zatem powodu, żeby teraz rozdrapywać jakiekolwiek rany – mówi PN Maciej Skorża po rozstaniu z Legią Warszawa.
– Odchodzi pan z Legii przegrany? – Absolutnie nie – mówi Skorża. – To jeszcze nie czas na dokładne rozliczenie się z przeszłością, ale żegnam się z klubem z podniesioną głową. Niezależnie od okoliczności zespół robił postępy w każdej kolejnej rundzie, poszczególni piłkarze podnosili jakość dzięki współpracy ze mną. I na tym chciałbym, przynajmniej na razie, zakończyć analizę mojej współpracy z Legią.
– Co będzie teraz z panem? – Będę mógł spokojnie obserwować finały Euro 2012. Wybierałem się nawet na mecz z Grecją, bo oficjele z PZPN obiecali przed finałem Pucharu Polski, że trener zwycięzca dostanie dwa bilety, a przegrany jeden, ale jakoś do mnie i Waldka Fornalika dodatkowe nagrody w postaci wejściówek jeszcze nie dotarły. Może w ostatnim momencie dostaniemy te bilety? (…) – Słyszał pan, że ma być już po Euro 2012 następcą Smudy w reprezentacji Polski? – Obecny selekcjoner dzwonił do mnie pod koniec ubiegłego tygodnia, gdy ogłoszono, że rozstaję się z Legią, i wspominał, żebym się nie martwił, bo już namaścił mnie na swojego następcę. Myślę sobie jednak, że albo żartował, albo chciał po prostu pocieszyć…. Tyle że ja naprawdę nie jestem załamany.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.