– Powiem szczerze, że po tym meczu jestem wściekły. – powiedział Maciej Skorża po zremisowanym meczu z Cracovią Kraków. Jego piłkarze rozegrali jedno ze słabszych spotkań w ostatnich miesiącach.
Legia Warszawa nie zdołała pokonać „Pasów” mimo tego, że przez blisko pół godziny grała z przewagą jednego gracza. „Wojskowi” nie wykorzystali tym samym szansy na objęcie pierwsze miejsca w tabeli Ekstraklasy. – Nie mogę zrozumieć, jak w tak ważnym momencie sezonu mogliśmy stracić dwa punkty. Z drugiej strony sami sobie na to zasłużyliśmy, bo w pierwszej połowie graliśmy zupełnie inaczej niż powinniśmy – wyznał Skorża.
– Po przerwie graliśmy już inaczej, a w polu karnym rywali działo się więcej. Brakowało nam jednak cierpliwości, przez co albo „paliliśmy” swoje sytuacje, albo nie decydowaliśmy się na strzały. Podjęliśmy mnóstwo złych decyzji, w efekcie czego jesteśmy teraz ogromnie rozczarowani – kontynuował.
– Nie spodziewałem się, że dziś nie sięgniemy po trzy punkty. Taka jest jednak piłka. Dostaliśmy solidną lekcję pokory i wydaje mi się, że przed rundą wiosenną musimy popracować nad zachowywaniem zimnej krwi i spokoju w dokładnym rozgrywaniu piłki. Tych elementów zabrakło nam w końcowych minutach meczu z Cracovią – zakończył opiekun Legii.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.