– Osiągnęliśmy cel. Najważniejsze dla nas było przerwanie passy bez zwycięstwa. O reszcie nie ma co mówić – przyznał Maciej Skorża po wygranej Legii 1:0 z Widzewem
Legia w lidze wygrała po raz pierwszy od 6 marca, czyli od derbów z Polonią. Po pięciu porażkach i jednym remisie drużyna Skorży zachowała nadzieje na lokatę w czołowej trójce. Pierwszego gola w oficjalnym meczu Legii zdobył Alejandro Cabral. I to akurat tuż po tym jak okazało się, że zupełnie nieoczekiwanie dostał powołanie do reprezentacji Argentyny. Zła wiadomość dla Legii to kolejny uraz Dicksona Choto. A także kontuzja tuż przed spotkaniem Ivicy Vrdoljaka. Do tego kontuzjowany jest Jakub Rzeźniczak. Całej trójki może zabraknąć w meczu sezonu dla Legii – wtorkowym finale Pucharu Polski z Lechem.
– Graliśmy bardzo asekuracyjnie i przez to mało widowiskowo. Na osłodę dostaliśmy akcję, po której zdobyliśmy bramkę. Takich akcji powinno być jednak kilkanaście w meczu. Cieszy mnie bramka Cabrala, który może jeszcze bardziej po tym golu uwierzy w swoje możliwości. Duży udział przy bramce dla Legii miał Michal Hutnik, Schodząc na krótki słupek wziął na siebie obrońcę i bramkarza, umożliwiając dojście do piłki Cabralowi.
W szatni wyczuwa się, że myślimy o meczu finałowym z Lechem, który będzie dla nas najważniejszy w tym sezonie. Nie oszukujmy się, we wtorek przed nami sądny dzień. Od meczu półfinałowego z Lechią nasze myśli skierowane są ku Bydgoszczy. O tym wiedział trener Michniewicz, który na pewno przed meczem powiedział o tym swoim zawodnikom, że Legia myślami jest już w Bydgoszczy – mówił szczerze wreszcie zadowolony trener, w końcu zwycięskiej Legii.
– Po meczu bardzo się cieszyliśmy. Wiele razy przegrywaliśmy grając widowiskowo i ładnie stylowo. Dziś wygraliśmy po brzydkim meczu. Niestety mając w pamięci nasze porażki po grze, kiedy nie byliśmy słabsi cofnęliśmy się w końcówce i skupiliśmy na obronie wyniku. To był brzydki mecz z jednej i drugiej strony. Proszę nas nie rozliczać za styl. Za wolno zmienialiśmy ciężar gry. Widzew był bardzo dobrze ustawiony. Nie mogliśmy rozciągnąć obrony Widzewa. Sam fakt, że Widzew nie stworzył poważnego zagrożenia pokazuje, że graliśmy jak Real Madryt w meczach z Barceloną. Próbując grać widowiskowo straciliśmy już wiele punktów. Dziś styl się dla mnie nie liczy, tylko pozytywny wynik.
Ten sezon nie może być rozliczany tylko przez pryzmat meczu finałowego. Moja drużyna jest cały czas pod wielką presją od pierwszego meczu przy Konwiktorskiej i 0:3 z Polonią w derbach. Mecz z Lechem to dla nas ostatnia szansa, żeby ten sezon zakończyć zdobyciem trofeum.
Nie traktuję meczu z Lechem w Bydgoszczy jak meczu o swoją przyszłość. Kompetentne osoby zadecydują i ten finał na pewno będzie miał na to wpływ. Myślę jednak bardziej o tym, że mogę dać Legii trofeum, które zapisze się w historii tego klubu. Jestem trenerem po to właśnie, żeby zdobywać trofea. Dawno mi to się nie udało i bardzo na to liczę. A ta drużyna jeszcze będzie dobrze grała w następnych sezonach, kiedy na tych zawodnikach nie będzie aż tak wielkiej presji – mówił Skorża po meczu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.