– W ubiegłym roku mianowałem Ivicę Vrdoljaka kapitanem Legii. Teraz drużyna dojrzała do tego, by wybrać kapitana w demokratycznych wyborach. Ten sezon to nowe otwarcie, a celem jest mistrzostwo i dobry występ w europejskich pucharach – ujawnił trener Maciej Skorża po pierwszym treningu legionistów po krótkich wakacjach.
Do pierwszych zajęć drużyna nie przystąpiła w komplecie. Brakowało Jakuba Wawrzyniaka, Michała Kucharczyka, Michala Hubnika i wracającego z wypożyczenia do ŁKS, ale zmagającego się z lekkim urazem Jakuba Koseckiego. Nie było też nowego napastnika Daniela Ljubonji, z którym uzgodniono, że dołączy dopiero za tydzień. A także Sebastiana Szałachowskiego, z którym nie przedłużono kontraktu. Tak jak Alejandro Cabrala i Bruno Mezengi, graczy wypożyczonych, których Legia nie zdecydowała się wykupić. Był natomiast obrońca Srdja Kneżević, choć warszawski klub chce z nim rozwiązać umowę. Musi jednak znaleźć się klub chętny, żeby Serba zatrudnić. No i był Michał Żewłakow. Dopiero dołączył do zespołu, a już spekuluje się, czy to nie jemu właśnie przypadnie opaska kapitana.
– Wawrzyniakowi i Kucharczykowi wydłużyłem urlopy ze względu na ich udział w zgrupowaniu reprezentacji Polski. Hubnikowi, bo był z reprezentacją Czech w Japonii. Ljuboja ma załatwić sprawy w Serbii i stawi się u nas w poniedziałek. Ci, którzy przybyli wznowili treningi z wielkim zapałem. Zwłaszcza młodzi, ale tak jest zawsze. Staraliśmy się, aby przez trzy tygodnie zawodnicy wypoczywali nie tylko biernie. Rano we wtorek mamy badania wydolnościowe, na podstawie których ocenimy poziom wytrenowania każdego zawodnika i na tej podstawie zaplanujemy przygotowania. Raczej nie wzbogacimy konta z powodu kar za nadwagę. Widać, że wszyscy dobrze się prowadzili. Co do kapitana to zdecydują w głosowaniu pod koniec zgrupowania w Austrii sami zawodnicy.
– Ja już od dobrych dziesięciu dni nie mogłem się doczekać pierwszego treningu. To nowy sezon, nowe otwarcie. Przede wszystkim będziemy grali w europejskich pucharach, na co pracowaliśmy przez cały sezon. Wszystko zdeterminuje losowanie. Bardzo chcielibyśmy dokonać tego, co udało się Lechowi w minionym sezonie, czyli awans do fazy grupowej. To byłoby na pewno fantastyczne osiągnięcie – mówił trener Legii, którego przecież miało już w klubie nie być, a decyzję o pozostawieniu go na stanowisku podał wiceprezes Leszek Miklas tuż po zakończeniu ostatniego meczu sezonu. – Wszyscy mi mówią, że dziś też jest jakiś bardzo ciekawy wywiad z prezesem Miklasem. Jeszcze nie miałem czasu, żeby przejrzeć prasę – uśmiechał się Skorża.
Na pierwszym treningu Legii był jeden nowy zawodnik, następny ma dojechać za kilka dni. A co z pozostałymi, bo to chyba nie koniec wzmocnień w stołecznym klubie? – Z tego co wiem bardzo mocno pracujemy nad tym, żeby dołączyli nowi. Nie ma co się oszukiwać – na pozycję bramkarza trwają poszukiwania zawodnika, który byłby o klasę lepszy od tych jakich mamy. Sprowadzanie porównywalnego nie miałoby sensu. Widziałbym też jednego lub dwóch zawodników ofensywnych. Istotną informacją będzie, czy do Włoch odejdzie Ariel Borysiuk – zdradził Skorża. Młody pomocnik ma bowiem ofertę z włoskiego Udinese, które chce go wykupić za 2 mln euro.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.