– Staną naprzeciw siebie aktualny mistrz ze zdobywcą Pucharu Polski. Kiedyś ja przyjeżdżałem na Łazienkowską jako mistrz, teraz mistrz przyjeżdża do mnie. Taka jest piłka – raz na wozie, raz pod wozem – stwierdził Maciej Skorża przed sobotnim meczem Legii z Wisłą Kraków.
Meczem ważnym raczej ze względów prestiżowych, bo wiślacy już świętują osiągnięty cel. Legia niby wciąż walczy o wicemistrzostwo, ale swój cel jakim był awans do europejskich pucharów też już osiągnęła. Właściwie więc nie ma o co grać. Chyba, że legioniści będą chcieli się pokazać Vladimirowi Weissowi, który ma być na trybunach. A ma być, bo jak powszechnie się mówi miałby zastąpić na stanowisku Skorżę. – Nie komentuję. To należy do władz klubu – oświadczył wciąż aktualny szkoleniowiec Legii.
Legia zagra bez ukaranych czerwonymi kartkami Ivicy Vrdoljaka i Ariela Borysiuka. Także bez kontuzjowanego Inakiego Astiza, dopiero wracającego do zdrowia Takesure Chinyamy i Michała Żyro, który ostatnio wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, a który właśnie je stracił, zmuszony jechać na konsultację kadry Polski do lat 19. Konsultację w tym akurat momencie raczej niepotrzebną. Wiadomość dla Skorży dobra to fakt, że treningi z pełnymi obciążeniami wznowił Dickson Choto. Kolejna zła, że znowu nie będzie mógł liczyć na kontuzjowanego Michala Hubnika.
– Czekam na deklarację Choto, a mam do niego bardzo duże zaufanie. Jeżeli powie, że jest gotowy to będzie grał. Gorzej wygląda sytuacja z Michalem Hubnikiem. Nie trenuje z nami od dwóch dni. Niestety ryzyko, że nie zagra jest duże. Wczoraj w zajęciach wzięli udział Takesure Chinyama oraz Bruno Mezenga. Był to ich pierwszy trening po długiej przerwie, przez co są raczej daleko od występu w sobotnim meczu. Być może będą gotowi na Arkę.
Moim zdaniem mecz z Wisłą będzie ciekawym spotkaniem, w którym naprzeciw siebie staną mistrz Polski oraz zdobywca Pucharu. Tym razem ligę wygrała Wisła, lecz taka jest piłka – raz na wozie, raz pod wozem. Dobrego widowiska spodziewam się dlatego, że będzie to pierwszy mecz rozgrywany na otwartym w pełni stadionie. Byłem kiedyś w takiej sytuacji, że już jako mistrz z Wisłą przyjechałem na mecz z Legią. Nie wystawiłem wtedy pełnego składu, lecz nie było to lekceważenie rywala. Po prostu oszczędzałem piłkarzy przed czekającymi Wisłę rozgrywkami o Puchar Polski. Przegraliśmy ten mecz w Warszawie – była to nasza jedyna porażka w sezonie.
Jeżeli popatrzymy na podłoże mentalne w obydwu drużynach to będzie to specyficzne spotkanie. Można się zastanawiać, z jakim nastawieniem zawodnicy wyjdą na boisko. Mam nadzieję, że moi piłkarze wciąż chcą walczyć o drugie miejsce, do którego tracimy tylko trzy punkty. Do końca sezonu gramy jeszcze trzy trudne mecze. Musimy dać z siebie wszystko. Nie liczę na to, że Wisła przyjedzie w osłabionym składzie. Byłem w Krakowie i wiem, jak podchodzą do spotkań z Legią. Na jesieni przegraliśmy 0:4. Tamten mecz kompletnie nam się nie ułożył. Mieliśmy sytuacje, przeważaliśmy. Wisła przeprowadziła jedną akcje, po której zdobyła bramkę i tym samym zmieniła oblicze spotkania. Byłem przekonany, że wysoka porażka nie odzwierciedlała różnicy klas pomiędzy zespołami – mówił Skorża przed meczem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.