– Cały czas liczę, że nie poddamy się do końca sezonu. Dziś po raz kolejny przegrywając pokazaliśmy nasz charakter. Do końca ligi jeszcze dużo ciekawych spotkań przed nami – cieszył się Maciej Skorża po wygranej Legii 3:1 z Koroną.
Do niedawna w tabeli rundy wiosennej to Legia była najgorszą drużyną ekstraklasy. Po dwóch kolejnych zwycięstwach ligowych to się zmieniło, teraz dla odmiany najgorsza jest Korona. Kielczanie zgodnie z tradycją przegrali przy Łazienkowskiej. Mimo prowadzenia. Mecz przy pustych trybunach miał specyficzną atmosferę. Niewpuszczeni na trybuny kibice dopingowali sprzed stadionu. Trener Skorża wystawił nieco zmieniony skład w stosunku do tego, który we wtorek wywalczył Puchar Polski. Zmiany wymusiły kontuzje i zmęczenie kilku zawodników. Zabrakło Inakiego Astiza, Dicksona Choto, wycofanego tuż przed rozgrzewką Michala Hubnika. Zabrakło też Jakuba Wawrzyniaka, bo szkoleniowiec warszawian chciał sprawdzić w jakiej formie jest Tomasz Kiełbowicz. Dopiero po przerwie weszli Miroslav Radović (co nie przeszkodziło mu jednak w strzeleniu dwóch goli) i Maciej Rybus. Od początku zagrali za to strzelec gola (w drugim kolejnym spotkaniu ligowym) Alejandro Cabral, Janusz Gol, Kiełbowicz i Michał Żyro.
– Widać było od początku meczu, że w tym ustawieniu nie radziliśmy sobie najlepiej. Korona dobrze utrzymywała się przy piłce i wyprowadzała groźne kontry. Dopiero z upływem czasu nasza gra zaczęła być płynna. Bramka Cabrala dodała nam wiary w siebie. W przerwie przeanalizowaliśmy nasze ustawienie i poprawiliśmy mankamenty. W drugiej połowie byliśmy już drużyną zdecydowanie lepszą. Brakowało mi trochę strzałów z dystansu i większej ilości odważniejszych decyzji, ale w końcu udało nam się zdobyć decydującego gola. Nie ukrywam, że obawialiśmy się tego spotkania. Nie wiedziałem jak drużyna wytrzyma ten mecz kondycyjnie. Okazało się, że wyglądało to nieźle. Dobrze zagrali dzisiaj Cabral i Gol. Z tego bardzo się cieszę, bo to zawodnicy, którzy zgłaszają mocny akces do gry w pierwszej jedenastce. Godny podkreślenia jest tez występ Kiełbowicza i Żyro. Tomek wytrzymał pełne 90 minut i dał bardzo dużo drużynie. To znowu będzie nasza siła. Michał zagrał zupełnie bez kompleksów. Był bardzo groźny w ataku. To chłopak, w którego nadal będę inwestował. Mam nadzieję, że egzamin maturalny poszedł mu równie dobrze jak dzisiejszy występ na boisku – mówił Skorża po meczu.
– Osiągnęliśmy tylko jeden z celów. Na pewno odczuwam satysfakcję ze zdobycia Pucharu Polski, ale cały czas liczę na medal w lidze. Może nie będzie to jakiś wielki sukces, ale jednak pamiątka po tym sezonie. Graliśmy dziś przy pustych trybunach nikomu to na pewno nikomu nie przypadło do gustu. Myślę, że nawet piłkarze Korony nie chcieli grać bez dopingu kibiców – dodał.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.