Legia Warszawa awansowała do półfinału Pucharu Polski, jednak w rewanżowym meczu 1/4 finału z Gryfem Wejherowo nie zachwyciła. Suchej nitki na swoich piłkarz nie zostawił Maciej Skorża.
Wojskowi pokonali Gryfa w pierwszym meczu aż 3:0 i w rewanżu nie musieli zbytnio forsować tempa. Bardzo słaba gra, niemal natychmiast przełożyła się na wynik. Gryf przez długi czas prowadził w Warszawie 1:0, jednak ostatecznie dzięki trafieniu Michały Żyry Legia uratowała remis… i twarz.
Skorży taka postawa piłkarzy ani trochę nie zadowoliła. – Dla jednych był to mecz życia, a drudzy byli myślami już przy następnym meczu ligowym. Zagraliśmy bardzo słabo, ale osiągnęliśmy swój cel. Jednak w takim stylu nie ma żadnej przyjemności z awansu – powiedział.
– Wszyscy jesteśmy rozczarowani. Liczyłem, że kilku graczy wykorzysta szansę i na tle trzecioligowca rezerwowi będą brylowali. Tak się jednak nie stało – kontynuował rozczarowany opiekun Legii.
– Liczyliśmy chyba, że bramki same wpadną. Swoją pracę wykonaliśmy w meczu wyjazdowym. W głowach zawodników była myśl, co jest dla nas najważniejsze, a jest nim sobotni mecz z PGE GKS Bełchatów. Mieliśmy awansować i to zrobiliśmy, jednak tak słaby mecz to dla nas dzwonek ostrzegawczy – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.