Tottenham Hotspur musiał stoczyć wielki bój z Crystal Palace, by zgarnąć pełną pulę i dopisać na swoje konto komplet punktów. Popularne „Koguty” pokonały przed własną publicznością lokalnego rywala (1:0).
Łatwo nie było, ale piłkarzom Pochettino udało się sięgnąć po trzy punkty (fot. Reuters)
Wiadomo, derby zawsze kierują się swoimi prawami, jednak te, które miały zostać rozegrane we wczesne niedzielne popołudnie na Wembley miały swojego zdecydowanego faworyta. Był nim oczywiście Tottenham, który w środku tygodnia odprawił z kwitkiem sam Real Madryt. Rywalem „Kogutów” miało być Crystal Palace, a więc najsłabszy zespół w stawce.
Podopieczni Roya Hodgsona nie wykorzystali euforii po pokonaniu Chelsea i nie przekuli tego zwycięstwa na kolejne sukcesy. „Orły” miały przed wizytą na Wembley zaledwie cztery punkty w swoim dorobku i niewiele wskazywało na to, by mogli swój bilans polepszyć właśnie w starciu z Tottenhamem.
Przedmeczowe prognozy to jedno, boiskowe realia to drugie. Jak się okazało, gospodarze nie potrafili znaleźć recepty na dobrze dysponowanych piłkarzy Palace i bardzo długo bili głową w mur. „Orły” nieźle ustawione w defensywie, szukały swoich szans w kontratakach i chociaż nie były one częste, to kilka razy w polu karnym Tottenhamu się zakotłowało.
Piłkarze Mauricio Pochettino w drugiej połowie ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków, jednak to wcale nie oznacza, że działo się tylko pod bramką gości. Nic bardziej mylnego. Zanim Tottenham zdołał skruszyć obronny mur rywala, niewiele brakowało, by sam stracił gola.
Znakomite szanse na otworzenie wyniku mieli Wilfired Zaha, który po minięciu bramkarza nie zdołał trafić do pustej bramki, a także Luka Milivojević, którego strzał z odległości kilku metrów zdołał w znakomity sposób odbić Paulo Gazzaniga.
Niewykorzystane okazje zemściły się na Crystal Palace i w 64. minucie, to gospodarze wyszli na prowadzenie. Po sporym zamieszaniu przed polem karnym „Orłów” do piłki dopadł Heung-Min Son, który przymierzył idealnie i uderzeniem tuż przy słupku nie dał Julianowi Speroniemu żadnych szans na skuteczną interwencję.
Goście próbowali odrobić straty i nadziewali się na groźne kontry. Dwukrotnie w pole karne Palace wpadał Son, jednak nie udało mu się podwyższyć prowadzenia i zamknąć tej rywalizacji.
Wynik zmianie już nie uległ i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa i kompletu punktów mogli się cieszyć gracze Tottenhamu. Gościom z południowego Londynu należy jednak oddać, że tanio skóry nie sprzedali i zawiesili faworytowi poprzeczkę bardzo wysoko.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.