Śląsk w końcu wygrał! Korona kończyła w „dziewiątkę”
Śląsk Wrocław w końcu wygrał. Mistrzowie Polski pokonali na własnym boisku kielecką Koronę 2:0 i przynajmniej na jakiś czas złapali głębszy oddech. Spotkanie na Stadionie Miejskim miało niezwykle dramatyczny przebieg, a goście kończyli zawody w podwójnym osłabieniu.
Śląsk się przełamał. Pytanie, czy to początek lepszych czasów mistrzów Polski?
Niedzielna potyczka była tą z rodzaju „być albo nie być” dla Oresta Lenczyka. Doświadczony szkoleniowiec już od kilku tygodni znajduje się na cenzurowanym i w ostatnich dniach wiele mówiło się o tym, że jeśli nie wygra z Koroną, to już w poniedziałek na jego biurku znajdzie się wymówienie umowy. Nestor polskich trenerów uratował skórę, ale trzeba dość jasno powiedzieć, że piłkarze z Kielc robili wszystko, by mu to zadanie ułatwić.
Losy spotkania rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, a wszystko przez głupie błędy podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego. W 24. minucie fatalnie pomylił się Pavel Stano, który zbyt krótko zgrał piłkę głową do swojego bramkarza. Pobiegł za nią Waldemar Sobota, a wychodzący z bramki Zbigniew Małkowski nie miał już innego wyjścia i sfaulował szarżującego rywala. Sędzia wyrzucił bramkarza Korony z boiska i podyktował „jedenastkę”. Podszedł do niej Mateusz Cetnarski, jednak uderzył najgorzej jak tylko było można. Na całe szczęście dla gospodarzy, jego dobitka po obronie Ołeksija Szlakotina była już skuteczna.
Korona wyrównała kilka minut później, ale Paweł Gil nie uznał prawidłowo zdobytego gola Stano. Obrońca czerwono-złotych pokonał głową Mariana Kelemena, a sędzia odgwizdał spalonego. Problem w tym, że na pozycji spalone był Marcin Żewłakow, a nie wspomniany Stano.
Decydująca dla losów meczu była 42. minuta. Tomasz Lisowski w kompletnie bezmyślny sposób zagrał ręką we własnym polu karnym i Paweł Gil po raz kolejny wskazał na jedenasty metr boiska, a piłkarza Korony oczywiście odesłał pod prysznic. Do kolejnego karnego podszedł Cetnarski i tym razem już bez większych problemów pokonał Szlakotina. 2:0 do przerwy i było już praktycznie po zabawie.
W drugiej części meczu nie byliśmy już świadkami takich emocji. Śląsk mógł oczywiście rzucić się na rywala i pognębić go jeszcze bardziej, ale widać było, że gospodarzom aż tak nie zależy na efektownym zwycięstwie i zadowolą się trzema punktami i wygraną 2:0. Koronie z kolei brakowało ludzi do tego, by w jakikolwiek sposób myśleć o zdobyciu chociażby gola honorowego.
Śląsk Wrocław – Korona Kielce 2:0 (2:0) 1:0 – Cetnarski (24′) 2:0 – Cetnarski (42′) k.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.