Stanislav Levy został nowym szkoleniowcem Śląska Wrocław. 54-letni Czech przejął stery mistrzów Polski po Oreście Lenczyku, z którym przed kilkoma dniami rozwiązano umowę.
Czeski trener, który ostatnio pracował w Albanii będzie ratował Ślask
Nazwisko czeskiego trenera pojawiło się na giełdzie potencjalnych kandydatów do objęcia Śląska już w niedzielę i jak się okazało, doniesienia o jego nominacji okazały się prawdziwe. Levy od dwóch dni przebywał we Wrocławiu, gdzie negocjował warunki swojej umowy i w końcu osiągnął porozumienie z władzami Śląska.
W swojej karierze trenerskiej Levy prowadził takie zespoły jak Skenderbeu Korce, Bohemiansu Praga, Blau-Weiss 90 Berlin i Tennis Borussia Berlin. W latach 1983-88 występował on w reprezentacji Czechosłowacji.
– Wybór trenera Levego był wynikiem wielu czynników. Zależało nam na szkoleniowcu, który znałby rynek czeski, słowacki i bałkański, a przy okazji jego mentalność byłaby zbliżona do polskiej. Poza tym trener Levy jest przedstawicielem szkoły niemieckiej, bo grał tam jako piłkarz i pracował jako skaut i szkoleniowiec – powiedział prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Czy Czech zostanie zbawicielem Śląska? Ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne. Skoro mistrzów Polski, poprowadzi trener, który ostatnio pracował w Albanii, to znaczy, że w „polską myślą szkoleniową” nie jest jednak tak dobrze jak jeszcze niedawno przekonywał Antoni Piechniczek.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.