Kibice Śląska Wrocław mogą odetchnąć z ulgą. Ich klub został oskarżony o udział w procederze korupcyjnym, jednak wiadomo już, że zdoła uniknąć odpowiedzialności.
Przypomnijmy, że do wrocławskiego sądu pod koniec grudnia wypłynął akt oskarżenia dotyczący ustawiania spotkań przez przedstawicieli Śląska Wrocław. Do zdarzeń miało dochodzić w sezonie 2003-04, kiedy to drużyna grała w III lidze. Zamieszanych miało być dziewięć osób, w tym ówczesny trener Śląska Grzegorz K., któremu postawiono aż siedem zarzutów. Szkoleniowiec miał wręczać sędziom łapówki w wysokości od 500 złotych do nawet 4 tysięcy.
Grzegorz K. przyznał się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze. Za popełnione czyny grozi mu do dwóch lat więzienia w zawieszeniu na trzy lata i grzywna w wysokości 10 tysięcy złotych.
Tyle jeśli chodzi o kary, bo jest niemal pewne, że sam klub nie poniesie żadnych konsekwencji. Wszystko z powodu przepisów Polskiego Związku Piłki Nożnej, zgodnie z którymi zdarzenia korupcyjne sprzed 21 kwietnia 2004 ulegają przedawnieniu, jeśli w ciągu dwóch lat od tych zdarzeń PZPN nie wszczął odpowiedniego śledztwa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.