Łukasz Madej był jednym z liderów Śląska Wrocław w obecnym sezonie. Jego przyszłość w ekipie Oresta Lenczyka stoi jednak po sporym znakiem zapytania. Piłkarz nie może dojść z klubem do porozumienia w sprawie przedłużenia swojej umowy.
Obecny kontrakt Madeja ze Śląskiem obowiązuje do końca sezonu. Jeśli nie zostanie przedłużony, to zawodnik będzie mógł w lecie zmienić barwy klubowe bez kwoty odstępnego, a biorąc pod uwagę jego aktualną formę, na brak ofert nie powinien narzekać. W bieżącym sezonie Madej strzelił dla Śląska cztery gole, a przy trzech kolejnych asystował.
Co na to sam zawodnik? Dziwi się, że ostatnio dostaje coraz mniej szans i odsyła do trenera Lenczyka. Nestor polskich szkoleniowców wciąż bowiem nie zasygnalizował władzom klubu konieczności przedłużenia umowy Madeja. – Mój dorobek to chyba najlepsza wizytówka, pokazująca przydatność dla zespołu – powiedział 30-latek.
– Czy się wkurzam, że ostatnio tak niewiele gram? No pewnie, ale nie ja o tym decyduję. Musicie pytać trenera Lenczyka, dlaczego rzadko na mnie stawia – dodał Madej.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.