To miał być najciekawszy mecz 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy i rzeczywiście taki był. Po pełnym emocji spektaklu Śląsk we Wrocławiu wygrał z Polonią Warszawa 2:1.
Niedzielne spotkanie znakomicie rozpoczął zespół „Czarnych Koszul”. W jednej z pierwszej akcji ofensywnych gości Łukasz Teodorczyk dobrze wypatrzył Dwaliszwiliego, ten podał jeszcze do Pawła Wszołka, który ze stoickim spokojem umieścił piłkę w siatce.
Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było czekać. Cztery minuty później na strzał z rzutu wolnego zdecydował się Przemysław Kaźmierczak. Broniący dostępu do bramki Polonii Mariusz Pawełek wypluł futbolówkę przed siebie, dopadł do niej Łukasz Gikiewicz i dopełnił formalności. Po niespełna dziesięciu minutach gry było zatem 1:1.
Po chwili Polonia jednak znów mogła objąć prowadzenie. Na strzał z zdecydował się Dwaliszwili, ale wrocławian przed stratą bramki uratował znakomicie interweniujący Marian Kelemen. Cztery minuty później zakotłowało się tym razem w polu karnym Polonii, ale strzał Sebastiana Mili tym razem dobrze obronił Pawełek.
W kolejnych minutach okazji bramkowych z obu stron nie brakowało, ale wynik nie ulegał zmianie. Nie wiadomo jednak jak potoczyłyby się losy tej rywalizacji, gdyby nie Adam Kokoszka. Jeszcze przed przerwą obrońca Polonii wyleciał z boiska z czerwoną kartką za bezmyślny i brutalny faul w środku boiska.
Po przerwie grającym w przewadze graczom Śląska grało się zdecydowanie łatwiej. W efekcie klika minut po wznowieniu gry Waldemar Sobota pięknym strzałem pokonał bramkarza Polonii. Bez szans w tej sytuacji był Mariusz Pawełek.
Okazji do podwyższenia prowadzenia wrocławianom nie brakowało, ale ostatecznie nie zdołali zdobyć trzeciej bramki. W końcówce znakomitą akcję przeprowadził Adam Pazio z Polonii, zagrał do Caniego, ale Albańczyk przegrał pojedynek z Kelemenem.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.