Robert Lewandowski wpisuje się na listę strzelców (fot. Piotr Kucza)
Już godzinę przed pierwszym gwizdkiem sędziego Paulo Sousa mocno zaskoczył, wysyłając Kamila Glika na ławkę rezerwowych i wprowadzając w jego miejsce debiutanta, Michała Helika. Skład polskiej kadry mógł wskazywać na ofensywną i odważną grę już od samego początku.
Niestety pierwsza połowa zaczęła się dla naszego zespołu dramatycznie. Zgodnie z oczekiwaniami Polacy wysoko rozpoczęli spotkanie i Węgrzy potrafili to wykorzystać, w 6. minucie Attila Fiola posłał po ziemi silne, przeszywające podanie, które minęło dwie linie polskiego zespołu. Futbolówkę przejął Roland Sallai i bez problemów umieścił piłkę w siatce. W akcji tej mocno zawinił Jan Bednarek, który pozostawił obok siebie zbyt dużo przestrzeni, w której piłka bez problemowo trafiła do węgierskiego napastnika. Błąd popełnił także Wojciech Szczęsny, który katastrofalnie ustawił się przed linią bramkową, przez co Sallai mógł bez wysiłku umieścić piłkę w siatce.
Polscy piłkarze całą pierwszą połowę zagrali katastrofalnie. Nie mieli żadnego planu na podejście pod bramkę Węgrów i bezproduktywnie tworzyli akcje w środkowej części boiska. W przeciągu pierwszych, czterdziestu pięciu minut biało-czerwoni nie oddali ani jednego, celnego strzału. Jedyną okazję miał Arkadiusz Milik, który uderzył piłkę głową, jednak próba ta nie stanowiła kompletnie żadnego zagrożenia bramce naszych rywali. Do przerwy najsłabiej grał Arkadiusz Reca, który zanotował kilkanaście strat i wiele niedokładnych zagrań. Szwankował również środek formacji.
Paulo Sousa postanowił nie zmieniać formacji swoich zawodników i na drugą połowę wybiegł ten sam skład, który rozpoczął mecz w Budapeszcie. Już w 53. minucie Węgrzy podwyższyli prowadzenie, Adam Szalai wykorzystał szereg błędów naszej defensywy i umieścił piłkę w siatce.
Portugalski trener nie chciał czekać i po godzinie gry przeprowadził trzy zmiany, na boisku zameldowali się Glik, Piątek i Jóźwiak, zmieniając odpowiednio Helika, Modera i Szymańskiego. Na efekty trzeba było poczekać… minutę. Już w 61. minucie Krzysztof Piątek wykorzystał podanie Grzegorza Krychowiaka i trafił do siatkę. W kolejnej minucie Polacy wyrównali, a na listę strzelców wpisał się… Kamil Jóźwiak. Obaj strzelcy potrzebowali raptem jednej minuty po wejściu, aby strzelić gola i wyciągnąć z bagna naszą reprezentację. Selekcjoner idealnie wyczuł moment i perfekcyjnie przeprowadził zmiany personalne, które przyniosły efekt.
Nasi kadrowicze po przerwie grali zdecydowanie bardziej odważniej, potrafili rozciągnąć grę i przede wszystkim zagrozić bramce rywala. Węgrzy nie grali zjawiskowo, jednak grali na tyle solidnie, aby bronić dostępu do własnego pola karnego.
W 78. minucie węgierscy zawodnicy po raz kolejny wyszli na prowadzenie i znowu w akcji zawinili polscy obrońcy. W linie defensywy wkradło się rozkojarzenie i wszyscy zawodnicy zgubili krycie rywali, Willi Orban wyprzedził Arka Recę przed bramką i pokonał Wojciecha Szczęsnego. We wszystkich, trzech straconych golą główną winą obarczeni są polscy obrońcy, którzy zagrali całościowo tragiczne spotkanie.
Dokładnie w 83. minucie polscy zawodnicy przeprowadzili najlepszą akcję w tym spotkaniu. Kapitalnie zadziałała prawa strona boiska, Kamil Jóźwiak szybko rozegrał piłkę z Bartoszem Bereszyńskim, defensor Sampdorii zauważył niepilnowanego Roberta Lewandowskiego w polu karnym Węgrów i kapitan polskiej kadry pokazał klasę, bezbłędnie wykorzystując sytuację i efektownie wpakował piłkę do siatki.
Szalone widowisko na Puskas Arenie zakończyło się remisem 3-3, polska kadra karkołomnie wyrównywała wynik spotkania, jednak zdecydowanie więcej w postawie biało-czerwonych było marazmu i nijakości, jedynie spontaniczne zrywy przynosiły oczekiwane skutki i przede wszystkim trafienia.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii:
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarka Roku 2025 – Ewa Pajor
Po raz szósty w karierze i czwarty z rzędu Ewa Pajor została wybrana Piłkarką Roku w plebiscycie tygodnika „Piłka Nożna”. Po takich 12 miesiącach w jej wykonaniu po prostu nie mogło być inaczej.